Skazana, ale czy słusznie?
Została oskarżona o współudział w morderstwie i ścięta 12 stycznia 1830 roku. Była ostatnią osobą skazaną w Islandii na karę śmierci. Jej historia posłużyła Hannah Kent za szkielet powieści.
Losy Agnes zaintrygowały Hannah Kent do tego stopnia, że po latach poszukiwań i przeglądania dokumentacji, postanowiła swoją debiutancką powieść poświęcić właśnie jej historii. Mając na uwadze fakt, że „Skazana” to fikcja literacka, jedynie bazująca na autentycznych wydarzeniach, zagłębiamy się w realia XIX-wiecznej Islandii - jednego z najdzikszych i najmniej zaludnionych krajów Europy. I słuchamy opowieści o pożądaniu, miłości i zdradzie…
Agnes Magnúsdóttir została oskarżona o współudział w brutalnym mordzie dokonanym na dwóch Bogu ducha winnych mężczyznach, osądzona i skazana na karę śmierci. Na wykonanie wyroku przyjdzie jej czekać kilka miesięcy, ze względu na konieczność dopilnowania przez urzędników spraw związanych z przygotowaniem egzekucji. Czas ten ma spędzić pod dozorem urzędnika państwowego – Jóna Jónssona - w jego własnym domu. Rodzina jest przeciwna obecności zbrodniarki pod tym samym dachem, jednak decyzja została podjęta przez osoby ważniejsze i ci malutcy nie mają nic do powiedzenia. Agnes zatem zostaje przewieziona do gospodarstwa, w którym mieszkała jako dziecko…
Zwykle drażni mnie, kiedy autor stosuje różne sposoby narracji (na zmianę pierwszo- i trzecioosobową) – tym razem jednak zabieg ten zdecydowanie przysłużył się powieści. Historię Agnes poznajemy z kilku różnych perspektyw: młodego wikariusza, którego skazana wybrała na swego opiekuna duchowego i który ma ją pojednać ze Stwórcą, mieszkańców gospodarstwa oraz samej bohaterki (tu narracja pierwszoosobowa). Ten chwyt sprawia, że czytelnik nabiera wątpliwości, zaczyna się zastanawiać: Agnes zabiła czy nie? Zasłużenie położy głowę pod katowski topór? A może jest dla niej nadzieja?
Wydawać by się mogło, że mieszkańcy Islandii są jak kraina, w której przyszło im żyć – zimni, twardzi i bez uczuć. Owszem, ale pod tym pozornym chłodem kryją się emocje równie gorące jak lawa płynąca wewnątrz wulkanów znajdujących się na tej dzikiej i pięknej wyspie. Dodatkowym atutem powieści „Skazana” jest klimatyczna, oddająca nastrój okładka – stojąca na pierwszym planie kobieta spogląda wprost na obserwującego i można odnieść wrażenie, że stawia pytanie: a ty jak się odniesiesz do opowiedzianej tu wersji wydarzeń? Jak na debiut – bardzo udana książka. Polecam.
Agnieszka Piktel
(agnieszka.piktel@dlalejdis.pl)
Hannah Kent, „Skazana”, Warszawa, Prószyński i S-ka 2013
Ostatnio dodane
- „Zbrodnia w hidżabie. Na książęcej farmie” - recenzja
- „Ten, który wiedział” – recenzja
- „Ślepą, czarną nocą” – recenzja
- „Smerfy i Halloween. Świat Smerfów. Tom 5” – recenzja
- „Droga Kobiety” – recenzja
- „Potwory z archiwum. Mój rok grozy ze Stephenem Kingiem” – recenzja
- „Góralu, czy ci nie żal? Opowieść o zatraceniu” – recenzja
- „Demoniczne dwudziestolecie” – recenzja
- „Germinal” – recenzja
- „Yakari. Zemsta rosomaka. Tom 26” - recenzja

Komentarze