„Skazani na ból” - recenzja

Recenzja książki „Skazani na ból”.
„A co, jeśli happy endu od początku nie będzie?”

Moje koleżanki, zachwycone pisaniem Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, bardzo mnie namawiały, abym sięgnęła po jakąś jej książkę. Dlaczego? Bo autorka tak doskonale przenosi życie na karty książki, tak świetnie oddaje emocje, tak pięknie pisze o uczuciach.

Zatem skoro mogłam sięgnąć, wybrałam „Skazanych na ból”. Tytuł zapowiadał nie za bardzo przesłodzoną historię o uczuciach. I nie zawiodłam się. Osiemnastolatka z tajemnicą przypadkiem trafia na dwudziestolatka z doświadczeniem życiowym, przy czym patrząc na niego, można od razu się zorientować, jakie poglądy rządzą jego życiem czy może orientacją. W zasadzie drogi Amelii i Aleksa nie powinny się przeciąć, choć niby mogą, bo mieszkają w tym samym mieście. Ale środowisko, w którym się obracają i żyją, to zupełnie inna historia. Ich środowiska będą się unikać i to w najlepszym układzie.

Historia miłości dwojga młodych ludzi, stojących u progu dorosłości, zwykle kojarzy się, szczęśliwie, albo nieszczęśliwie, ale przewidywalnie. Natomiast w moich najśmielszych wyobrażeniach taka historia nie ma prawa się przydarzyć. Dobra uczennica, która nie stwarza żadnych problemów, przypadkiem napotyka młodego mężczyznę, który wcale nie kryje się z tym, że jest nacjonalistą. Przy czym to zaledwie subtelny wstęp do tego, w którą stronę ta opowieść potencjalnie może się rozwinąć.

Ta historia, o której sama autorka pisze, że będzie bolesna, nie jest ani łatwa, ani nierealna, chociaż dla mnie była dość trudna do zaakceptowania. Może dlatego, że większość z nas żyje w określonych bańkach, nie tylko informacyjnych. Dość świadomie unikamy środowisk, z którymi się nie zgadzamy. Nie zamierzamy ich edukować, bo za nasz sprzeciw wobec tego, co oni reprezentują, co najwyżej możemy dostać po ryju. Jednak pierwsze uczucia rządzą się swoimi prawami i mogą doprowadzić do wielu zaskakujących ciągów dalszych. Co ciekawe, obecnie wydana książka jest już jej kolejnym wydaniem. Piszę o tym, ponieważ zmienił się klimat polityczny i społeczny, przez co książka niezwykle zyskała na aktualności.

Pomijając aspekt polityczny, który nie był zamiarem autorki, ode mnie duży plus za zebranie przykładowych ankiet od osób ze środowiska skinheadów obu płci. To one pozwalają na lepsze zrozumienie zachowania tej subkultury, wyjaśniają, choć czasem jedynie prezentują pewien impuls, który stał za przyłączeniem do subkultury. Tak się stało w przypadku chłopaka, który pisze, że tylko ona była odpowiedzią na jego nienawiść do całego świata. Nienawiść do innych, czasem motywowana „czystością rasy”, czasem wynikająca z faktu, że ktoś czuje się lepszy, ważniejszy, z większym prawem do życia.

Jeśli jak ja jesteście nauczeni równości i tolerancji, to część o środowisku Aleksa, widzianym od wewnątrz, będzie się wam czytać bardzo trudno. Tyle że tak również wygląda część świata, w którym żyję i do którego nie zaglądam, żeby nie oberwać bez powodu.

Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)

Agnieszka Lingas-Łoniewska, „Skazani na ból”, Wydawnictwo Novae Res, wydanie drugie, 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat