Czasem wystarczy bardzo niewiele do tego, aby w przeciągu chwili zawalił się cały uporządkowany świat. To, co wydawało się znajome, nagle zaczyna budzić podejrzenia. Bliskie osoby wyglądają obco, nawet odbicie w lustrze już nie przypomina tego własnego.
Tego właśnie doświadcza Laura. Prowadzi uporządkowane życie u boku mamy i babci, ma swoje plany, nadzieje, marzenia. Pewnego dnia na jej drodze pojawia się Veronica – młoda, zbuntowana dziewczyna, która wyjawia, że być może Laura wcale nie jest częścią tamtej rodziny.
Zaczęłam jednak trochę od końca – tak naprawdę całą historię poznajemy z perspektywy Veroniki, dopiero później pojawiają się fragmenty z narracją samej Laury. Veronica już jako mała dziewczynka poznała fragment sekretu, który od środka wyniszczał jej rodzinę. Wtedy jeszcze nie zdawała sobie z tego sprawy. Tajemnicze zdjęcie dziewczynki, wciśnięte na najwyższej półce szafy, mama, która walczyła z depresją, tajemnicza znajoma, która pojawiała się znikąd – to wszystko było jak zupełnie niepasujące do siebie części układanki. Jednak Veronica dorastała, a rodzinna tajemnica zaczynała coraz bardziej uwierać. Rozpoczęła więc śledztwo na własną rękę, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, jakie to może przynieść konsekwencje.
„Skradziona” Clary Sanchez to prawdziwa perełka wśród nowości wydawniczych. Rozpoczynając od fabuły – stosunkowo prostej, ale jednocześnie umożliwiającej autorce budowanie coraz większego napięcia, grę emocjami. W tej powieści Clara Sanchez długo pozostawia czytelnika z wątpliwościami – czy to historia prawdziwa czy wytwór obsesji jednej kobiety, który potem „dziedziczy” jej córka? Na uznanie zyskują też bohaterowie. Właściwie niemal cały ciężar tej książki dźwiga Veronica, ale powieść absolutnie na tym nie traci. Główna bohaterka została przedstawiona niezwykle realistycznie, każda jej decyzja mogłaby zostać podjęta przez prawdziwą nastolatkę z Hiszpanii. Nawet jeśli niektóre jej postanowienia wydają się być dość nieoczekiwane, to jednak z zapartym tchem śledzi się jej dalsze losy.
I wreszcie coś, nad czym chciałabym się szczególnie pochylić – język powieści. Tej książki się właściwie nie czyta – ją się niemal pochłania, delektując się jednocześnie niemal każdym zdaniem. W „Skradzionej” każde słowo zdaje się mieć swoje miejsce i określony cel, nic nie jest przypadkowe, a całość tworzy urzekający obraz. Trzeba przyznać, że Clara Sanchez ma niebywały dar do opowiadania historii, do przedstawiania prawdziwych, przyziemnych spraw w sposób magiczny.
„Skradziona” Clary Sanchez to książka, która obowiązkowo powinna zasilić domową biblioteczkę. Opowieść, która jeszcze na długi czas po jej przeczytaniu, przywołuje ciepły, nostalgiczny uśmiech i sprawia, że chciałoby się po raz kolejny poznać zawiłe losy rodziny Veroniki, zyskuje na prawdziwe słowa uznania.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Clara Sanchez „Skradziona” Wydawnictwo Znak, Kraków 2014
Komentarze