Brigitta nie ma szczęścia do facetów. Kiedy już znajduje mężczyznę, który podbija jej serce – jest przystojny, zabawny i męski - okazuje się, że ma on jedną, ale za to poważną wadę: żonę. Luca przekonuje jednak, że to sytuacja przejściowa, że oczywiście już planuje rozwód, że powstrzymują go tylko długi i zobowiązania, które ma wobec małżonki. Kobieta czeka – mniej lub bardziej cierpliwie – na kolejne spotkanie (oczywiście w zaciszu jej mieszkania, bo Luca nie może zaryzykować, że ktoś na mieście go rozpozna i doniesie żonie), na kolejny telefon (w którym Luca będzie prosił, żeby podeptała go swoimi szpilkami… Dziwak.) albo kolejnego SMS-a (rzecz jasna wysłanego cichcem, gdy żona korzysta z łazienki). W międzyczasie zacznie coraz bardziej spóźniać się do pracy, zgubi kota, kilkanaście razy okłamie swoje szalone przyjaciółki – Laurę i Martę i zacznie podejrzewać, że coś w tym wszystkim nie gra. Co łączy Lucę i szefa Brigitty? Kim jest ruda ślicznotka? I do czego u licha służy mały pilocik?!
„Skrajnie mylne sygnały” Federici Bosco to zabawna, lekka, ale wciąż romantyczna historia o kobiecie uzależnionej od telefonu i facecie dostępnym tylko na SMS-a. Pozornie mają szansę stworzyć idealną parę, ale czy na pewno to jest im pisane? Autorka obdarzona lekkim piórem wspaniale żongluje absurdem i ironią, by stworzyć bohaterów niby bardzo przerysowanych i nierealnych, ale w pewnych cechach bardzo współczesnych. „Skrajnie mylne sygnały” nie są może powieścią wysokich lotów, raczej czytadełkiem na sobotni wieczór albo – ze względu na niewielkie rozmiary – na krótką podróż samochodem czy pociągiem, ale przynajmniej to zabawna, wciągająca i niepozbawiona intryg historia, którą niezwykle przyjemnie się poznaje.
Ewa Mędrzecka
(ewa.medrzecka@dlalejdis.pl)
Skrajnie mylne sygnały, Federica Bosco. Prószyński i S-ka, Warszawa 2016
Komentarze