„Skrzydło anioła” – recenzja

Recenzja książki „Skrzydło anioła”.
Koreanka, która zmarła w 1955 r. To od niej wszystko się zaczęło. A właściwie od jej grobu na wrocławskim cmentarzu.

Taki grób musiał zwracać uwagę. Choć, o dziwo, przez lata stał jakby niezauważony. W końcu jednak znalazła się właściwa osoba, we właściwym miejscu, o właściwym czasie. I tak oto rozpoczęło się dziennikarskie śledztwo, które miało odsłonić prawdę sprzed pół wieku.

Jolanta Krysowata nie ukrywa, że było trudno. Trzeba było z fragmentów wspomnień wielu osób złożyć spójny obraz tamtych wydarzeń. To znacznie bardziej skomplikowane niż układanie puzzli czy poruszanie się po nitce do kłębka. W tych poszukiwaniach bowiem ślad mógł się urwać w każdej chwili, a ślepe zaułki czyhały na każdym kroku. Rezultatem jej dziennikarskiej wędrówki do przeszłości jest właśnie książka „Skrzydło anioła”. Właściwie są to niejako dwie historie w jednej. Także autorka zachowała tę odrębność, dzieląc swoją książkę na dwie części.

Część pierwsza to próba rozwikłania zagadki grobu Koreanki. Kim była? Jak umarła? Jaka była jej historia? Kim Ki Dok, zaledwie trzynastoletnia dziewczynka, która zmarła tak daleko od rodzinnego kraju, na początku była jednym wielkim znakiem zapytania. Potem zaczął wyłaniać się obraz jej ostatnich tygodni życia, bladej cery i kruczoczarnych włosów, smutnego uśmiechu, troskliwej opieki, jaką otaczali ją wrocławscy lekarze i poświęcenia tego jednego lekarza, który ze wszystkich sił starał się podarować jej jak najwięcej dni życia.

Część druga to opowieść o tajnym ośrodku dla koreańskich sierot, który znajdował się w Płakowicach, niecałe 120 kilometrów od Wrocławia. Tu historia Kim Ki Dok nabiera barw, ale dziewczynka nie jest jedyną bohaterką tej części. Właściwie bohaterów jest wielu: ponad 1200 koreańskich dzieci oraz ich koreańscy i polscy opiekunowie. Opowieść o życiu w płakowickim ośrodku, o ludzkich dramatach i małych radościach, o dzieciach, które wychowywane były jak mali żołnierze i o polskich wychowawcach, którzy postanowili dać im choć odrobinę rodzinnego ciepła. To historia magiczna, ale zarazem prawdziwa, bo przecież wydarzyła się naprawdę. Jolanta Krysowata sprawiła, że wydarzenia z tamtych lat na nowo ożyły, że zarówno dzieci, jak i ich opiekunowie mogli przemówić, bez zbędnego patosu, tak po prostu, po swojemu.

„Skrzydło anioła” to wspaniała lekcja historii i jednocześnie opowieść uniwersalna. Niezwykle piękna w swej prostocie, wywołująca uśmiech i łzy. Koło tej książki zdecydowanie nie można przejść obojętnie. Jest warta polecenia nie tylko tym, którzy żywo interesują się historią PRL-u, ale właściwe wszystkim, którzy od lektury wymagają prawdy i szczerych emocji.

Ja na pewno jeszcze nie raz sięgnę po „Skrzydło anioła”, choćby po to, aby przekonać się jak niewiele czasem potrzeba do szczęścia.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Jolanta Krysowata, „Skrzydło anioła”, Warszawa, Świat Książki, 2013



Komentarze




Newsletter

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat