Na okładce „Stanu zdumienia” wystarczyło jedno zdanie: „Stan zdumienia to opowieść o podróży do jądra ciemności, świata, w którym nic nie jest jednoznaczne (…)” i już powinna zapalić się w mojej głowie czerwona lampka. Nawiązywanie w lekkiej literaturze kobiecej (co nie jest absolutnie żadnym zarzutem, a stwierdzeniem faktu) do klasyka, za jaki uważać należy „Jądro ciemności” Josepha Conrada, jest albo bardzo sprytnym zabiegiem marketingowym albo przejawem szaleństwa. Obawiam się, że w przypadku książki Ann Patchett raczej ta druga opcja wchodzi w grę.. Nie twierdzę, że w tym krótkim streszczeniu na okładce wprowadzono czytelnika w błąd. Była i podróż i świat pełen niejednoznaczności. Tylko promowanie książki jako kobiecej wersji „Jądra ciemności” budzi we mnie sprzeciw. Sprzeciw, który po lekturze „Stanu zdumienia” urósł do rozmiarów prawdziwego buntu.
Obiektywnie jednak uznać muszę, że gdyby nie to zbyt ambitne porównanie, powieść Ann Patchett zwracałaby uwagę. Dla mnie dużym plusem były opisy miejsc, przyrody, zjawisk i kultury pewnego ludu. Dla równowagi jednak zupełnie nie porwały mnie wykreowane sylwetki głównych bohaterów. To jest opowieść, w której kwestie miłości, namiętności, zdrady mają drugorzędne znaczenie, lub nie pojawiają się wcale. Ann Patchett przedstawia nam swoją wersję „zderzenia cywilizacji”. To, co dzieje się w amazońskiej dżungli może budzić zdumienie, niedowierzenie, szok. Autorce udało się na początku książki zbudować napięcie i gęstą atmosferę wokół sedna tej historii. Niestety, wraz z rozwojem akcji, klimat stawał się tak ciężki, że aż momentami niemożliwy do czytania bez choćby chwili przerwy. To, co miało być tajemnicze, mroczne i niebezpieczne stało się w pewnym momencie nużące i męczące (moim zdaniem w znacznym stopniu przyczyniła się do tego główna bohaterka, Marina).
„Stanu zdumienia” nie należy z pewnością traktować jako przeciętnego kobiecego czytadła. Zbyt wiele w tej książce subtelnych niedomówień, analiz, dylematów moralnych i „grzebania” w naturze ludzkiej. Zbyt wiele ważnych kwestii poruszonych i zbyt wiele pytań pozostawionych bez odpowiedzi. Jednak mimo tego wszystkiego do miana współczesnej wersji powieści Conrada, moim zdaniem, jeszcze jej daleko.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Ann Patchett „Stan zdumienia”, Znak, Kraków 2012
Komentarze