„Ślad krwi”– recenzja

Recenzja książki „Ślad krwi”.
Jeśli sądzicie, że świat thrillerów niczym Was już nie może zaskoczyć, bardzo się mylicie. Chyba że jesteście już po lekturze „Śladu krwi”.

Dość długo tkwiłam w błędnym przekonaniu, że polskie kryminały i thrillery nie przypadną mi do gustu, więc nie ma sensu w ogóle po nie sięgać. Aż boję się pomyśleć, ile ciekawych książek przez takie myślenie przegapiłam. Teraz na szczęście odrabiam straty, a moim ostatnim odkryciem stała się Klaudia Muniak.

Analgezja to choroba genetyczna, która objawia się brakiem odczuwania bólu. To, co w pierwszym odruchu wydaje się zbawienne i ułatwiające życie, w rzeczywistości może być bardzo niebezpieczne. Z chorobą tą zmaga się Weronika Zalewska, główna bohaterka „Śladu krwi”. Gdy zostaje porwana i uwięziona, musi stoczyć najcięższą z dotychczasowych walk – ze swoim porywaczem, z samą sobą, ze swoją chorobą i z własnymi lękami i demonami, które tylko czekają na chwilę nieuwagi, by doprowadzić ją do obłędu. Trzymana w zamknięciu i torturowana odkrywa więcej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. A my towarzyszymy jej w tych najmroczniejszych momentach. Trudno napisać mi więcej, aby nie zdradzić przypadkiem zbyt wiele. Ja podchodziłam do tej lektury bez znajomości zarysu fabuły i wyszło mi to zdecydowanie na dobre. Dałam się tej książce zaskoczyć i... pochłonąć.

„Ślad krwi” to bowiem niezwykle intensywna książka. Mnóstwo w niej ciekawych i trudnych do przewidzenia rozwiązań fabularnych, twistów, które sprawiają, że historia, którą już poukładaliśmy sobie w głowie, rozpada się niczym domek z kart. Dużo w niej mroku i bardzo mocnych wątków (ostrzegam szczególnie bardziej wrażliwe osoby), co silnie oddziałuje na wyobraźnię, a także sprawia, że od tej lektury naprawdę trudno jest się oderwać. Niezwykle wiarygodnie i satysfakcjonująco wypada w tej książce także wątek medyczny. Klaudia Muniak bardzo umiejętnie wplotła chorobę w całą fabułę, nadając jej dodatkowe znaczenia. Jednak tym, co w mojej opinii czyni ze „Śladu krwi” historię pozostającą z czytelnikiem jeszcze na dłuższą chwilę po lekturze, jest warstwa psychologiczna. Klaudia Muniak wykreowała postaci, które mają tak realną mroczną stronę swojej osobowości, że chwilami po plecach przechodzą ciarki.

Jeśli szukacie mocnej książki na plażę, na wieczory spędzone w domku gdzieś w środku lasu, na relaks w Bieszczadach, czy tak po prostu – chcecie dać się wciągnąć w niebanalną historię, „Ślad krwi” będzie więcej niż idealnym wyborem.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Klaudia Muniak, „Ślad krwi”, Wydawnictwo Czwarta Strona, Poznań, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat