Matt Payne jak zawsze ma ręce pełne pracy, gdy jego zespół próbuje rozwiązać kilka spraw naraz. Lokalny wydział antynarkotykowy wydaje się być skorumpowany do cna, choć jego szef, Dave Pekach, zdecydowanie temu zaprzecza. Mimo wszystko śledztwo w tej sprawie rusza, zwłaszcza gdy giną zarekwirowane w akcjach narkotyki czy pieniądze. Nadmiar władzy na tyle miesza w głowach policjantów, że dochodzi do gwałtu na dziewczynie, świadku nieuczciwych konszachtów. Nikt jednak nie przewidział, że rodzina tej dziewczyny znajdzie swoje środki na ukaranie winnych. Dodatkowo w mieście mają miejsce ataki terrorystyczne, w których giną ludzie; podejrzanymi są lokalni ekoterroryści. A jakby tego było mało, na głowie Payne’a ląduje FBI po tym, jak nowopoznana dziewczyna zwierza się koleżance, że to właśnie z nim wybiera się na koncert. A potem nie wraca do domu…
Książki Griffina już od 10 lat goszczą na moich półkach za sprawą jednego z domowników, który jest ich prawdziwym fanem. Jako emerytowany żołnierz, autor dotychczas bardzo realistycznie przedstawiał wszystkie elementy działań wojskowych i wojennych. Tym razem cykl „Odznaka honoru”, którego siódmą część stanowi właśnie „Śledczy”, opisuje działania policjantów z Filadelfii. Jak przystało na Griffina, cała książka jest bardzo rzetelna, ale jednocześnie jej wartka akcja sprawia, że czytelnik w żadnej chwili się nie nudzi.
Matt Payne jest przedstawiony jako człowiek z krwi i kości; nie można jednak oprzeć się wrażeniu, że został ustawiony w roli „anioła sprawiedliwości” czy nawet jedynego sprawiedliwego, dążącego do poznania prawdy za wszelką cenę. Jak przystało na amerykańską powieść, tak i tutaj główny bohater jest rzetelny, solidny i staje w opozycji do wszystkich nielegalnych i nieuczciwych praktyk swoich kolegów. Z jednej strony jest to dość przewidywalna konstrukcja i znając poprzednie powieści Griffina dokładnie tego się spodziewałam. Z drugiej strony układ taki ma swój sens i swoisty urok, zwłaszcza w powieści, która jest tak naładowana sensacyjnymi wydarzeniami jak „Śledczy”.
Jeśli miałabym określić powieść Griffina trzema epitetami, byłyby ona: sensacyjna, realistyczna i skomplikowana. Realia książki są niezaprzeczalne – autor po prostu wie, o czym pisze. Skomplikowanie może nieco przytłaczać i nie chodzi wcale o przenikające się wątki, które łączą się ze sobą cieniutkimi niteczkami. W głowie miesza przede wszystkim wielość nazwisk, dlatego na początku czytelnik może mieć mały problem, aby rozpracować, kto jest kim. Nie jest to jednak na tyle uciążliwe, aby lekturę określić niewartą uwagi; wręcz przeciwnie, dla mnie to jedna z lepszych powieści ostatnich lat.
Na koniec kilka słów do osób, które – znając poprzednie, wojskowe cykle książek Griffina – sceptycznie podchodzą do „Śledczego”. To rewelacyjna powieść zawarta na ponad 700 stronach wartkiej, ciekawej akcji, pełnej barwnych bohaterów; pochód ten rozpoczyna Matt Payne, a kończy Mickey O’Hara. Nie ma tutaj miejsca na nudę i przewidywalność. Emocje praktycznie nie odpadają, a czytelnik na równi z głównym bohaterem chce dotrzeć do prawdy i ukarać winnych. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę lekturę.
Paulina Grzybowska
(paulina.grzybowska@dlalejdis.pl)
W.E.B Griffin, „Śledczy”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań, 2018.
Komentarze