Ciągle ktoś coś od nich chce. Przeciążeni nauką uczniowie, wśród których trzeba wzbudzać respekt. Rodzice, którzy uważają, że nauczyciele zupełnie niesłusznie się "czepiają" akurat ich dzieci. Są jeszcze są inni nauczyciele, a raczej nauczycielki, które są zazdrosne, czasem o uwagę dyrektora, a czasem o jego osobę. Zwłaszcza gdy jest to jeden z nielicznych wolnych mężczyzn w zasięgu ich wzroku.
Z takiego kręgu wyłania się Kornelia Rudzka, nauczycielka fizyki z liceum. Wyróżnia się brakiem humoru oraz nadmierną tuszą. Czy to problem? To zależy. Kornelia w zasadzie jest pogodzona ze swoim samotnym, trzydziestoletnim życiem, jakie wiedzie pod dachem rodziców. Szkoła jak szkoła - dla niej to miejsce pracy, ani lepsze, ani gorsze. Kobieta ma w sobie moc marzeń, które chciałaby zrealizować, jednak zamiast tego zajada swoje problemy.
Nie jest to jednak książka terapeutyczna ani tym bardziej studium przypadku. Myślę, że brak akceptacji dla swojego rozmiaru, to dość powszechna przypadłość współczesnych kobiet, które wykonują pracę, która nie do końca zaspokaja ich oczekiwania. Jak łatwo się domyślić, w życiu Kornelii musi się przytrafić coś takiego, co zmieni optykę postrzegania życia i jego kolorów. U Kornelii będzie to nieoczekiwana wizyta w szpitalu, a po niej kilka długich dni oczekiwania na wyniki. Z wizją śmiertelnej choroby Kornelia decyduje się na podjęcie kilku radykalnych zmian. Głównie w swojej garderobie, ale i w swoim życiu.
Uśmiech na twarzy nauczycielki sprawia, że świat jest piękniejszy, a sama nauczycielka jest także odbierana bardzo pozytywnie. Decyzja o schudnięciu, zmiana podejścia do uczniów i koleżanek w pracy, wreszcie rozpoczęcie życia na własny rachunek to dopiero początek zmian, na jakie się decyduje bohaterka, niecierpliwie oczekując na ich efekty oraz na wyniki badań.
"Słodkie życie" to jednak nie życie usłane różami, bo tak jak w życiu każdej kobiety, tak i w życiu Kornelii pojawiają się zazdrosne kobiety, są także niedopowiedzeń czy urwane zdania, które prowadzą do nieporozumień z mężczyzną życia. Czy jednak półsłówka muszą niszczyć życie?
Wszyscy czytelnicy, którzy znają dorobek Krystyny Mirek, wiedzą, że autorka słynie z ciepłych historii o miłości. Tym razem na swój warsztat wzięła doskonale sobie znane środowisko szkolne. Okazuje się, że i nauczyciele mają jakieś życiowe problemy, a ich praca może być większym wyzwaniem niż się wszystkim rodzicom wydaje. Autorka pokazuje również, że dopiero w obliczu tragedii decydujemy się, aby zmienić w jakimś stopniu swoje życie oraz wszystko to, co nam nie do końca odpowiada.
Na zmiany nigdy nie jest za późno. Wystarczy ten jeden, pierwszy krok, który trzeba zrobić. Na końcu może na nas czekać nasze słodkie życie, zatem warto go wykonać.
Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)
Krystyna Mirek "Słodkie życie", Wydawnictwo Filia, Poznań 2017
Komentarze