Jeśli z kolei jest to jedynie wykreowany przez umysł autora wywiad, to aż strach pomyśleć, gdzie istniała granica jego myśli. Pomijając jednak kwestię autentyczności przeprowadzonej konwersacji, Hill napisał jedną z najciekawszych książek z zakresu samorozwoju, którą miałam okazję czytać.
Maszynopis z 1938 roku dopiero niedawno doczekał się publikacji. Kontrowersyjne treści, zawarte w „wywiadzie”, przestraszyły współczesnych Hillowi i zostały schowane w zakamarki sejfu na wiele lat. Odnaleziony, zredagowany i opatrzony komentarzem Sharon Lechter tekst stał się dostępny rzeszom osób, poszukującym odpowiedzi na pytania o sposoby osiągnięcia wolności i sukcesu. Można oczywiście mieć wątpliwości co do tego, czy „ujawnienie” treści zapisów Hilla i atmosfera napięcia wokół nich nie są tylko sprytnym chwytem marketingowym. Pomijając jednak wszelkie niejasności związane z wydaniem książki, warto zwrócić uwagę na treść, kontrowersyjną nawet w dzisiejszych czasach, a ujawniającą kilka trudnych prawd o człowieku.
Diabeł definiowany przez pryzmat religii jako przeciwwaga dla Boga u Hilla przybiera nader ludzki oblicze. Jak sam kilkakrotnie przyznaje, nie jest istotą z ogonem, rogami i widłami, jak wyobrażają sobie ludzie. Diabeł to jedynie pewien ułomny konstrukt myślowy, który odpowiada za wszelkie negatywne aspekty naszych myśli lub za zupełny ich brak. Najbardziej podatnym na jego wpływy jest człowiek, który nie potrafi samodzielnie posługiwać się rozumem, nie daje sobie możliwości poznanie własnej ścieżki myślowej, czyli „dryfuje”. Pozwala, by inni kształtowali jego poglądy, przeżywa życie bez z góry określonego planu i celu, nie stara się walczyć o sukces, lecz przyjmuje potulnie to, co dostaje.
„Dryfowanie” wynika przede wszystkim z lęku. To jedno z narzędzi, którym posługuje się Diabeł do zdominowania ludzkiego życia. Jego istota obdarzona wielką inteligencją, Diabeł wie, jak wpływać na człowieka, by ten zamknął swoje pragnienia i potrzeby w najciemniejszym zakątku umysłu. Ma również sposoby na doprowadzenie do klęski tych, którzy próbują walczyć. I istnieje tylko jeden sposób, by przełamać władzę Diabła nad swoim życiem – zacząć używać własnego rozumu. Wiąże się to z koniecznością porzucenia nawyku „dryfowania” i przejęciem kontroli nad własnym myślami, a w konsekwencji – nad swoim życiem. Precyzyjne określenie planu realizacji swoich pragnień to klucz to osiągnięcia sukcesu i wolności.
To wszystko brzmi dość banalnie, w wielu innych podręcznikach z zakresu samorozwoju znajdziemy właściwie bardzo podobne stwierdzenia. A jednak w książce Hilla jest to „coś”, co sprawia, że moc rażenia zawartych w niej słów jest wielka. Być może forma wywiadu z Diabłem i w konsekwencji poczucie uczestnictwa w czymś wyjątkowym wpływają na pozytywny odbiór tekstu. Warto podkreślić, że w zasadzie cały tekst ma bardzo pozytywny charakter – w końcu gdzie indziej można znaleźć Diabła obnażonego ze swojej mądrości?
Zaczęłam czytać „Przechytrzyć Diabła...” w momencie, gdy borykałam się z poczuciem ogromnej klęski, z ogromnym zniechęceniem i chęcią ucieczki. Być może tak się złożyło, że znalazłam w książce Hilla słowa, których akurat potrzebowałam, by wstać z łóżka. Jestem jednak przekonana, że niezależnie od sytuacji życiowej, każdy z czytelników natrafi choć na jedno zdanie, które go głęboko poruszy i sprawi, że zechce dokonać rewolucyjnej zmiany w swoim życiu. Ja już dzisiaj wiem, że przydarzyć może się porażka, ale klęska jest tylko stanem umysłu. I dzięki równowadze sił w naturze porażka zaowocuje równomiernym sukcesem. Trzeba tylko zrozumieć, czego się naprawdę w życiu pożąda.
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Napoleon Hill, „Przechytrzyć Diabła. Sekret wolności i sukcesu”, Studio Astropsychologii, Białystok 2012
Komentarze