Pisarka Olivia Cunning lubi rocka i lubi seks. Wywnioskować to można dzięki serii jej książek erotycznych, których bohaterami są muzycy rockowi.
„Śluby Sinnersów. Tom 1. Mocniejsze uderzenie” opisuje prawdopodobnie najważniejsze dni w życiu dwóch par: Myrny i Briana oraz Rebeki i Erica. Eric i Brian to megaseksowni rockmani, a Myrna i Rebeka to ich nie mniej kipiące seksem narzeczone.
Nie czytałam poprzednich części książek o Sinnersach, ale w niczym mi to nie przeszkadzało. Bohaterowie są w miarę dobrze przedstawieni i nie potrzebowałam poznawać historii ich poznania się i wcześniejszych przygód. Wszystkie kobiety zastanawiające się, czy mogą sięgnąć po „Mocniejsze uderzenie” nie znając pozostałych książek Olivii Cunning, zachęcam – śmiało czytajcie! Pozostałych, które znają już przypadki Sinnersów, chyba nie muszę zachęcać, wszak wasi ulubieni bohaterowie biorą ślub!
W moim odczuciu celem tej książki, jak chyba całej literatury erotycznej, jest rozbudzenie seksualnej wyobraźni czytelniczek. W tym przypadku także wzruszenie (w końcu otoczka ślubna). Wprawdzie mnie osobiście nie spodobały się amerykańskie realia, w których żyją książkowe pary młode (szybki, spontaniczny ślub, zero przygotowań itd.), to nie mogę narzekać na brak jakiejkolwiek akcji poza scenami seksu. Autorka fajnie, choć w nieskomplikowany sposób, opisuje emocjonalną, miłosną więź między Myrną i Brianem oraz Rebeką i Erikiem. Warto wziąć pod uwagę, że obie pary kochają się do szaleństwa, a wyznania miłosne padają prawie na każdej stronie książki; nie każda czytelniczka lubi taką przesłodzoną atmosferę. Najlepiej więc sięgnąć po tę lekturę, kiedy samemu jest się zakochanym. Na pewno nie jest to książka dla kobiet w trudnej sytuacji uczuciowej.
Olivia Cunning ma lekkie pióro, „Mocniejsze uderzenie” czyta się w mgnieniu oka. Niestety czytanie skutecznie rozpraszają błędy interpunkcyjne, brakujące litery, a nawet słowa. Takim sposobem można znaleźć w książce dość komiczne zdania, choćby „czuła, że kocha go odrobię bardziej”, „rak odebrał jej szansę ma macierzyństwo” i „przyjrzała się dwóch delikatnym łańcuszkom zwisającym z naszyjnika”. Chyba nie muszę więcej mówić o korekcie książki.
Niemniej jednak polecam „Śluby Sinnersów. Mocniejsze uderzenie” jako przyjemną rozrywkę i być może inspirację łóżkową. Sceny seksu nie są zbytnio wulgarne ani tandetne; są różnorodne, ale wiadomo – co kto lubi :)
Hanna Kwaśna
(hanna.kwasna@dlalejdis.pl)
Olivia Cunning „Śluby Sinnersów. Tom 1. Mocniejsze uderzenie”, Wydawnictwo Amber 2016
Komentarze