Jest to ostatnio druga, po „Diabelskim owocu” Toma Hillenbranda, książka o wątkach kucharskich, do której sięgnęłam. I podobnie jak w przypadku pierwszej nie rozczarowałam się. A wręcz przeciwnie, wsiąknęłam w tę książkę już od początkowych stron. Główna bohaterka, Eva, wcześnie straciła rodziców – matka ją porzuciła, ojciec zmarł. Wychowywała się ona u dalszej rodziny. Jednak tata pozostawił jej coś wyjątkowego – odziedziczyła po nim kucharskie inklinacje i wrażliwe podniebienie, które z biedy wyprowadzają ją na kucharskie wyżyny.
Niewątpliwym plusem książki jest obecność różnorodnych potraw w życiu Evy, które poznajemy od podstaw. Nie zabrakło również interesującej porcji wiedzy o winach. J. Ryan Stradal umiejętnie nakreśla miłość Evy do kuchni. Można dowiedzieć się, z jakimi smakami młoda kucharka jest silnie związana, jaka historia kryje się za nimi. Wykorzystuje ona w gotowaniu na przykład tytułową ostrą papryczkę. Całość tych jedzeniowych kontekstów tworzy niespotykany miks ze wspomnień bohaterki o bliskich jej osobach, ich własnych kulinarnych upodobaniach, ważnych wydarzeniach z życia.
Książka nie zaintrygowała mnie tylko kucharską tematyką, ale również sposobem opowiedzenia losów dziewczyny. Autor zastosował niecodzienną metodę, by pozwolić czytelnikowi na bliższe poznanie Evy. Choć niezaprzeczalnie jest to główna bohaterka powieści, to osadzona jest w historiach ludzi z własnego otoczenia. Jest to dla mnie całkiem nowe spojrzenie na pierwszoplanową postać. Ciekawe i wprowadzające powiew świeżości do obyczajowej powieści o dorastaniu. Można oczywiście odczuć nietypowy dystans, który utrzymuje się pomiędzy czytającym a głównym bohaterem. Wydaje mi się jednak, że w przypadku „Smaku chili, smaku życia” nie przeszkadza on w wystarczającym poznaniu Evy.
Eva przez gotowanie stara się dotrzeć do samej siebie – wyrwać się z ról, w jakich widzą ją ludzie z otoczenia. W momencie gotowania i podawania smakowitych potraw przestaje być członkiem rodziny, koleżanką z pracy, a staje się pełnoprawną kucharką, która z pełnym profesjonalizmem obdarowuje gości tym, co kocha najbardziej: jedzeniem. Dzieli się tym, co jest dla niej ważne, dzięki czemu istotne staje się również dla jej otoczenia.
Książkę z czystym sumieniem mogę polecić każdemu. Dwutorowość przedstawiania losów głównej bohaterki za pomocą osób z jej środowiska oraz potraw, które przygotowuje, czyni tę powieść niezwykłą. Pozostanie ona w mojej pamięci na długo, a w mojej biblioteczce na zawsze. Takich smakołyków nie chciałabym nigdy się pozbyć.
Katarzyna Kolibabska
(katarzyna.kolibabska@dlalejdis.pl)
J. Ryan Stradal, „Smak chili, smak życia”, Bukowy Las, Wrocław, 2016.
Komentarze