Zasiadając do książki Adriany Trigiani, nie wiedząc absolutnie nic o treści, jaka przed nami się rozpościera, trudno przygotować się na to, co czeka czytelnika. Zaskakującym jest fakt, że dostajemy powieść biograficzną nie o jednej, a o dwóch kobietach, a właściwie to nawet o trzech.
Język książki jest świetny. Lekki i w sam raz na relaks w letnie popołudnie. Niespodziewanie dobrze czytało się opowieści o Lucy i Violi przemierzających morze życia. Czytelnik zostaje wpuszczony w prywatne zakątki rodziny pisarki. Dodatkowym aspektem pozwalającym na intymne relacje twórczyni z czytelnikiem jest seria zdjęć pokazujących bohaterki w życiu codziennym. Materiał na powieść, jakim jest samo życie, zawsze kusił jako prosty i nieskomplikowany sposób na książkę, ale kunszt z jakim Adriana Trigiani przelała na karty nauki rodzinne, imponuje.
„Nie śpiewaj przy stole” jest lekturą bardzo ciekawą i zdecydowanie przyjemną. Nie jest to książka do rozpamiętywania przez lata, ale na pewno nie zaszkodzi poczuć smaku włoskich nauk.
Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)
Adriana Trigiani, „Nie śpiewaj przy stole”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011
Komentarze