„Śmierć i mrok” – recenzja

Recenzja książki „Śmierć i mrok”.
Lubisz kryminały? A co, jeśli ktoś lubi je bardziej? Tak bardzo, że zdecyduje się na odtwarzanie tych zbrodni w rzeczywistości?

Chanel Rylan to młoda, aspirująca aktorka, dorabiająca obecnie jako kelnerka. Ambitnie walczy o role; uważana jest za osobę sympatyczną; ma słabość do klasyki kinematografii. Pewnego dnia wybiera się z przyjaciółką i współlokatorką do kina na jeden z filmów Hitchcocka. Choć sala nie była wypełniona po brzegi, to jednak repertuar przyciągnął podobnych do niej miłośników klasyki filmowej. Natomiast Chanel przyciągnęła jeszcze swojego mordercę. Niepozorne narzędzie – szpikulec do lodu - odebrał jej życie szybko i po cichu. Nikt nie zwrócił uwagi na dramat, jaki rozegrał się na sali kinowej. Nawet przyjaciółka, która wróciła na swoje miejsce po rozmowie telefonicznej, nie od razu zorientowała się, że Chanel nie żyje.

Sprawa zostaje przydzielona detektyw Eve Dallas. Kilka obiecujących poszlak dość szybko  prowadzi donikąd, a dalszych tropów jak na złość brak. Prawdziwym przełomem okazuje się dopiero wizyta popularnej autorki kryminałów, która twierdzi, że może być odpowiedzialna za śmierć dziewczyny, bowiem... opisała ją w jednej ze swoich wydanych książek. Czy to pojedyncza zbrodnia? Czy może Eve będzie musiała zmierzyć się z seryjnym mordercą, który dokładnie odtwarza zbrodnie z kart poczytnych książek?

Eve Dallas znana jest już zapewne miłośnikom książek J.D. Robb (czyli Nory Roberts publikującej kryminały pod tym pseudonimem). Nieustraszona pani detektyw, z którą miałam okazje spotkać się po raz pierwszy na kartach „Śmierci i mroku”, nie stała się niestety jedną z moich ulubionych bohaterek. Być może w pozostałych książkach z serii, których główną bohaterką jest właśnie Eve, jej charakter przedstawiony jest inaczej, głębiej. Tu jednak towarzyszyłam policjantce wyniosłej, nie wzbudzającej sympatii, traktującej ludzi z góry.

„Śmierć i mrok” to książka oparta na schemacie, z którego ram ani na chwilę nie ucieka. Ma to swoje plusy – zwroty akcji pojawiają się tam, gdzie pojawić się powinny, dynamika, choć nierówna, również sprzyja lekturze. I choć poszukiwanie mordercy może być całkiem przyjemną czytelniczą rozrywką, to jednak z jakiegoś powodu sam sposób prowadzenia fabuły nie wciąga jakoś wyjątkowo. Gdybym miała pokusić się o diagnozę takiego stanu rzeczy, zwróciłabym uwagę na to, że historia na początku ma zbyt wolne tempo, a akcja rozkręca się za długo, jak na taką opowieść.

„Śmierć i mrok” J.D. Robb to książka, po którą można sięgnąć szukając niezobowiązującego kryminału na dłużące się wieczory. Lekko powyżej przeciętnej, z pewnością pozwoli na chwilę oderwać się od coraz bardziej szarej, jesiennej rzeczywistości.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

J.D. Robb, „Śmierć i mrok”, Wydawnictwo Edipresse Książki, Warszawa, 2019



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat