Fabuła
Typowe amerykańskie miasteczko i nietypowa fala zbrodni. Czarna seria morderstw zbiera coraz większe żniwo. W niewyjaśnionych okolicznościach znikają młode kobiety. Po pewnym czasie znajdowane są ich zwłoki. W studni, morzu, wykopanych dołach. Zmasakrowane, zgwałcone. Jednostka kryminalna Avernus intensywnie zajmuje się sprawą. Porucznik Minneman i detektyw Fox nie spoczną, póki nie znajdą mordercy. Tylko za jaką cenę? Śledztwo jest pełne niespodzianek i niebezpiecznych odkryć. Jak długo sprawca może zwodzić policję? Czy uda się złapać mordercę, zanim zniknie na zawsze?
Moim zdaniem
Kiedy pierwszy raz wzięłam książkę do ręki, pomyślałam: Czy w tak małym tomie da się opowiedzieć ciekawą historię? Powieść posiada mniej niż 200 stron. Już teraz mogę powiedzieć – da się! Powieść chciałam przeczytać z wielu powodów. Jednym z nich jest fakt, że twórca pochodzi z mojego rodzimego miasta.
Autor rozpoczyna historię z wielkim przytupem. Przyciąga uwagę i sprawia, że chce się poznać dalszy ciąg zbrodni w Avernus. Nieoczekiwane zwroty akcji, przeskakiwanie z wątku na wątek są na porządku dziennym. O ile w przypadku innych powieści strasznie mi to przeszkadza, o tyle w „Śmiertelnie prostej grze” jest atutem. Nie ma zbytniego przedłużania nieważnych treści. Oczywiście nieważnych dla prowadzonego śledztwa. Konrad, z wprawą szachisty, porusza się po dochodzeniu jak mistrz.
Wielkim atutem jest wieloosobowe prowadzenie opowieści. Poznasz myśli mordercy, porucznika, detektyw. Dowiesz się, co siedzi w głowie mordercy. A siedzi wiele. Nie tłumaczy swojego postępowania, ale wyjaśnia dlaczego popełnia swoje zbrodnie. Przyznaje, jego fragmenty poruszyły moje nerwy i nadszarpnęły emocje. Prowadzi normalną narrację, by za chwilę wytrącić z równowagi jednym zdaniem.
Ciekawym tłem jest opis życia bohaterów. Nie jest nadmierne rozwlekane. Twórca idealnie wplótł je w główny wątek. Pokazał z czym, na co dzień, zmagają się bohaterowie i dlaczego ich myśli idą konkretnymi torami.
Porucznik Minneman odkłada życie rodzinne na haczyk, aby tylko złapać zwyrodnialca zagrażającego miastu. Jego intuicja i upór pozwalają mu kawałek po kawałku złożyć układankę. Morderca nie ułatwia zadania, i im bliżej jest policja, tym bardziej miesza w poszlakach.
Detektyw Fox jest twardą babką z policyjna odznaką. Brakuje jej jednak mężczyzny, który zaakceptowałby kobietę detektyw. Wszystkie wzloty i oddanie się pracy.
Jest to druga powieść w dorobku autora. Niektóre reakcje drugoplanowych postaci są wyolbrzymione i nierealne. W wielu momentach widać niedociągnięcia pisarskie. Jednak, to wszystko, nie przeszkadza w odbiorze książki. Jedynie czepialscy mogą odczuć pewien dyskomfort.
„Śmiertelnie prosta gra” jest lektura wciągającą od pierwszej strony. Nie da się jej odłożyć podczas czytania. Mimo, że fabuła nie jest oryginalna i odkrywcza, czyta się jednym tchem. Serdecznie polecam fanom gatunku.
Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)
Konrad Gonera, „Śmiertelnie prosta gra”, Gdynia, Novae Res, 2016
Komentarze