„Smoki na zamku Ukruszon” – recenzja

Recenzja książki „Smoki na zamku Ukruszon”.
Opowiadania, które poruszą wyobraźnię młodych czytelników, a starszym dadzą również dużo uśmiechu. Wspaniały powrót do młodości w wykonaniu Terrego Pratchetta.

„Smoki na zamku Ukruszon” to nowe i stare odkrycie w twórczości autora. Stare ponieważ są to jedne z pierwszych opowiadań napisanych i opublikowanych przez Pratchetta w początkach kariery. Nowe ponieważ po raz pierwszy ukazują się zebrane w postaci książki. Jak sam pisze we wstępie większość tekstów jest taka sama jak przed laty, nieliczne zostały trochę poprawione. Wszystkie opowiadania mają charakterystyczny styl dla pisarstwa Pratchetta. Lekkość, wielką pomysłowość, błyskotliwość i dowcip oraz pozytywną energię. Dla wielu czytelników na całym świecie ten brytyjski twórca najbardziej jest znany jako autor cyklu powieści o Dysku. Z kilkudziesięciu części powiązanych ze sobą miejscem akcji (m.in. słynne Ankh Morkpork) oraz bohaterami możemy dowiedzieć jak funkcjonuje świat Dysku. Jak liczny jest tam gatunkizm (krasnoludy, trolle, wampiry, wilkołaki, magowie, alchymicy itd.), jak wiele praw (fizycznych, matematycznych, moralnych) znanych na Ziemi tam działa lub nie działa... albo działa, ale troszkę. Wszystkie książki charakteryzuje lekkość pisarska, bogactwo życia bohaterów, olbrzymie poczucie humoru oraz niekończąca się wyobraźnia. Te same cechy twórcze widać właśnie także już w opowiadaniach „Smoki na zamku Ukruszon”. Pierwsze z nich chociażby mówią o tytułowych smokach na zamku Ukruszon. Mały Ralph jest jedynym wolnym rycerzem na dworze króla Artura. Inni albo mają wolne albo są na chorobowym. Lub jak Lancelot akurat wybrali się na turystyczną wycieczkę do Francji. Ponieważ król zarządził wyjaśnienie sprawy Ralph jako jedyny rycerz (wprawdzie bardzo młody i w za dużej zbroi) wybiera się na zamek Ukruszon. Po drodze spotyka innych towarzyszy (nieudanego maga oraz walecznego, acz równie drobnego, rycerza Piątka). Ostatecznie uda im się zdobyć zamek Ukruszon, a smoki okażą się być wspaniałymi towarzyszami rozmów i… amatorami kąpieli. Kolejna historia to „Wielka Drobina”. Mówi o walce dwóch państw między sobą, które choć mieszczą się na drobinie kurzu walczą także za pomocą wyjątkowych rakiet o miejsce na innych drobinach... Z kolei np. „Klechdy o Ludzie Dywanu” są baśnią o… Ludzie Dywanu, który zmierza z Postrzępionego Brzegu na bardziej miłe do życia miejsce, w głębi dywanowego włosia.

Dla wyznawców Terrego Pratchetta „Smoki na zamku Ukruszon” to wspaniała okazja by poznać talent Mistrza w nieco innej odsłonie. Dla tych, którzy go nie znają to świetna możliwość by przeczytać książkę, która rozbawi dorosłych i z całą pewnością przypadnie do gustu dzieciom lub młodzieży. Nawet w takiej postaci Pratchett w prawie każdym tekście potrafi przemycić dużą dawkę humoru, pokazać absurdy społeczne lub polityczne, a także ludzkie wady i zalety. Warto także wspomnieć, że książka ma świetną oprawę graficzną. Różna wielkość liter podkreśla często znaczenie słów, a ilustracje pozwalają szybciej przekroczyć magiczny próg świata… na drobinie kurzu.

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

Terry Pratchett, Smoki na zamku Ukruszon, wyd. Rebis 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat