„Smolarz” - recenzja

Recenzja książki „Smolarz”.
Czy legenda o ponurym smolarzu okaże się prawdziwa?

Igor Brudny powraca w kolejnej serii kryminalnej. Tym razem trafia w Bieszczady w których ma nadzieję znaleźć spokój po ostatnich wydarzeniach. Niestety jego codzienność zostaje zaburzona przez ciekawskich turystów. Tymczasem w okolicy dochodzi do zaginięcia dwóch dziewczyn. Niedługo później policja odnajduje ich ciała, a głównym podejrzanym zostaje... sąsiad Igora Brudnego. Detektyw, tym razem bez odznaki, z każdym dniem coraz bardziej angażuje się w śledztwo, a w tle pojawiają się ponure legendy o bieszczadzkim smolarzu.

Wydawnictwo Czarna Owca proponuje nam szóstą część serii dotyczącej Igora Brudnego, ale nie trzeba zapoznawać się z poprzednimi częściami, żeby przeczytać „Smolarza”. Przemysław Piotrowski za pomocą prostych i obrazowych komunikatów proponuje swoją wersję kryminału. Nie brakuje zatem stereotypów, uprzedzeń i wizyt u lokalnej szeptuchy. Igor Brudny walczy ze swoimi demonami, które nie pozwalają mu na wyciszenie. Będąc w pogoni za prawdą, jednocześnie zaniedbuje swoje życie. Detektyw walczy nie tylko ze sobą, ale także ze zmową milczenia i miejscowym układem politycznym. Uruchamia swoje kontakty, by uzyskać dostęp do akt.

Można tu znaleźć wszystkie cechy rasowego kryminału. Akcja i kolejne wydarzenia następują po sobie tak, by nie było czasu na odpoczynek. Brakuje jednak czegoś więcej niż postacie skonstruowane na zasadzie przeciwieństw, oparte tylko na schematach. Poza tym można wyrazić o wiele więcej bez podwórkowej łaciny. Gdyby język był bardziej plastyczny można byłoby uznać „Smolarza” za kryminał z dużym potencjałem.

Warto wspomnieć, że cała historia jest oparta na lokalnych opowieściach. Przemysław Piotrowski zbierał materiał do książki podczas swojego wyjazdu w Bieszczady, korzystał również z faktów historycznych dotyczących zbrodni popełnianych przez ukraińskich nacjonalistów. Należy się duży plus za ukłon w stronę historii i lokalnych legend. Okazuje się, że profesja smolarza zajmującego się wypałem istnieje naprawdę i często była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Legenda o ponurym smolarzu, którym dorośli straszyli swoje dzieci do tej pory ciekawi i jednocześnie zastanawia. Akcja toczy się również w specyficznym miejscu, z uwzględnieniem lokalnego folkloru, z tajemniczymi cmentarzami, gdzie głosy z przeszłości mają wielkie znaczenie. To ogromna zaleta tej książki. Na uwagę zasługuje również okładka Piotra Cieślińskiego, która idealnie oddaje klimat.

Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)

Przemysław Piotrowski, „Smolarz”, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2024.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat