Młodzież jest w obecnych czasach bardzo mocno skupiona na osiąganiu sukcesów w każdej dziedzinie życia. Codzienność instagramerów polega na ciągłym śledzeniu aktywności użytkowników, planowaniu postów i wykonywaniu zdjęć. Początkowo jest to hobby, które w końcu ewoluuje w „coś więcej” – namiastkę pracy na pełen etat. Jeśli dodamy do tego szkołę, studia, życie towarzyskie i rodzinne nie zostaje nam już chwili czasu na relaks i odpoczynek. Ucieleśnieniem dzisiejszego pędu za karierą w książce Laury Kneidl jest Aliza Malik. Po drugiej stronie barykady stoi Lucien – uosobienie odpowiedzialności i pragmatyzmu. Oboje mają pasje, ale z różnych powodów nie do końca podążają za swoimi marzeniami.
„Someone to stay” to już trzeci tom z cyklu miłosnych opowieści, które wyszły spod pióra Laury Kneidl. Każda część poświęcona jest jednej parze bohaterów, którzy występują jako epizodyczne postacie w kolejnych odsłonach cyklu. Odnosi się więc wrażenie, że czytamy całkiem nową książkę z bohaterami, których znamy i zdążyliśmy już polubić.
Aliza i Lucien są nadzwyczaj dojrzali i odpowiedzialni jak na swój wiek, choć zdarza im się popełniać błędy, wpadać zbyt łatwo w gniew, czy zaniedbywać wzajemne relacje. Aliza jest ambitna, zdeterminowana i wiecznie zapracowana. Lucien skupia się na pracy, studiach i już na samym początku informuje Alizę, że będzie w jego życiu numerem dwa. Gotowanie i profesjonalna charakteryzacja stanowią spory kawałek ich życia. Czy znajdzie się w nim miejsce na drugą połówkę?
Laura Kneidl z pozoru w błahej fabule stara się poruszyć wiele problemów współczesnego świata. Pakistańskie korzenie Alizy są pretekstem do dyskusji o korzeniach i trudnym losie imigrantów. Tajemnicza przeszłość Luciena pokazuje nam wartość rodziny i bolesny jej brak. Mamy tu również prawdziwy hymn o marzeniach i odwadze, by je realizować. Nie jest to więc tylko opowieść o rodzącym się pomiędzy dwojgiem ludzi uczuciu. Zresztą miłość ma tu różne oblicza - siostrzana, braterska, rodzicielska, ta pomiędzy przyjaciółmi oraz ta pomiędzy kochankami. Każda jest ważna i każda jest niezmiernie potrzebna w naszym życiu.
„Somone to stay” to lektura przyjemna, skierowana raczej do młodszego czytelnika. Bardzo żałuję, że polskie wydanie nie posiada ilustracji, o których w podziękowaniach wspomina autorka. Myślę, że ich obecność podniosłaby jakość całej opowieści. Moje serce skradły jednak playlisty głównych bohaterów, które zostały umieszczone na samym początku książki. Nie mogło tam zabraknąć oczywiście tytułowego utworu „Someone to Stay” zespołu Vancouver Sleep Clinic. Czasami wystarczy posłuchać muzyki, by poznać czyjeś wnętrze. Fantastyczny pomysł! Z przyjemnością wyszukiwałam w meandrach internetu artystów i tytuły utworów, których zupełnie nie kojarzyłam. Zakończenie cyklu przez Laurę Kneidl uważam za całkiem udane. Jest to solidna opowieść w gatunku New Adult. Nie jest to wprawdzie literatura najwyższych lotów, ale świetnie sprawdzi się jako „umilacz” wolnego wieczoru.
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
"Someone to stay", Laura Kneidl, Warszawa, Wydawnictwo Jaguar, 2021
Komentarze