„Someone new” – recenzja

Recenzja książki „Someone new”.
Życie lubi płatać nam figle. Czasami jedna nieprzemyślana, z pozoru całkiem niewinna decyzja może uruchomić całą lawinę zdarzeń, która zmieni nie tylko życie nas samych, ale i innych osób – nie tylko z naszego najbliższego otoczenia.

Czy spotkanie kogoś takiego, kogo życie zostało zniszczone przez naszą bezmyślność, może skończyć się happy endem?

Na samym wstępie pragnę zaznaczyć, że książka autorstwa Laury Kneidl pod tytułem „Someone new” nie ma wiele wspólnego z typowym romansidłem – a raczej powinnam powiedzieć, że zdecydowanie daleko jej do literackich przedstawicieli tego gatunku. Powieść, którą pragnę Wam dzisiaj przybliżyć, jest wielowątkowa, pełna pytań bez odpowiedzi, skrajnych ludzkich uczuć, żalu, bólu i tlącej się jeszcze w zakamarkach serca nadziei. Uwielbiam, jak pewnie większość z Was (o ile nie wszyscy), kiedy książka jest idealnym mariażem niebanalnej fabuły, świetnego języka, literackiego kunsztu autora bądź autorki i zachwycającej kreacji bohaterów. Właśnie z taką książką mamy do czynienia dziś – sięgając po dzieło Laury Kneidl. Publikacja wciągnęła mnie od pierwszej strony i – gdyby nie wzywające mnie uporczywie obowiązki – z chęcią pochłonęłabym ją na raz, nie przerywając lektury choćby na chwilę.

Micah staje przed ważnym wyborem swojej dalszej drogi życiowej. Zamiast słuchać głosu swojego serca, słucha głosu rozsądku swoich rodziców, wziętych prawników, którzy marzą o tym, by choć jedno ich dziecko poszło w ich ślady i zostało adwokatem. Choć wiele renomowanych uczelni stoi przed dziewczyną otworem, dla niej decyzja jest oczywista – musi zostać blisko domu rodzinnego, by wspomóc swojego ukochanego brata. Adrian, bo tak ma na imię chłopak, został wyrzucony przez swoich rodziców, ponieważ dowiedzieli się o jego orientacji seksualnej, odbiegającej daleko od ich konserwatywnych poglądów. Ostatnia nadzieja pary prawników, Micah, w zamian za finansowanie studiów uczestniczy w przyjęciach organizowanych przez matkę i ojca. Podczas jednego z nich poznaje Juliana, kelnera, który przez niefortunne decyzje młodej dziewczyny zostaje wyrzucony z pracy. Historia tych dwojga nie kończy się jednak w tym momencie – ich ścieżki za jakiś czas znów się przetną, choć pierwsze spotkanie po tym feralnym wieczorze z pewnością nie będzie należeć do najprzyjemniejszych.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Laura Kneidl, „Someone new”, Wydawnictwo Jaguar 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat