Sopot, lipcowa noc w 2014 roku. Szczyt sezonu turystycznego w mieście tętniącym nocnym życiem. Zabawa, radość i odprężenie w ułamku sekundy zamienia się w dramat, bowiem pojawia się on… Michał L. z Redy rozpoczyna swój szalony rajd po sopockim Monciaku i molo. Rannych zostaje ponad 20 osób, a w tym Adam Ubertowski – autor książki „Sopocki rajd”.
Autor ujął swoje wspomnienie w formie powieści, w której stara się przedstawić całe wydarzenia z różnych perspektyw. Ukazuje motywacje sprawcy, ale i konsekwencje, które są nieodwracalne. Jedna chwila może zmienić całe życie - wiemy o tym nie od dziś. Kilka operacji i nieustanna walka – najpierw o przeżycie, a następnie o powrót do tzw. normalnego życia. Kim był sprawca zdarzenia? Dlaczego swoją hondą rozjeżdżał ludzi? W książce zostało mu nadane imię Karol. Szczegółowo został przedstawiony jego portret psychologiczny. Czy to próba jego zrozumienia? W moim odczuciu to próba przekazania ludziom, że są wśród nas osoby niepoczytalne, które nie zawsze odpowiadają za swoje poczynania. Jednocześnie te poczynania mogą zmienić losy wielu ludzi i mogą bezpośrednio mieć wpływ na ich dalsze życie. Autorowi należą się zdecydowane brawa za kreację bohatera. W żadnym momencie Adam Ubertowski nie starał się usprawiedliwić sprawcy drastycznego rajdu, po prostu go przedstawił. Ten obiektywizm i brak oceniania zaprezentowany przez ofiarę zdarzenia to w moim przekonaniu prawdziwy fenomen. Bardzo trudno jest bowiem spojrzeć na tego typu sytuację z poziomu wyciszenia emocji.
„Sopocki rajd” to książka o życiu. Zwyczajnym, jakie prowadzi każdy z nas. Jedni idą na wieczór panieński, drudzy cieszą się z otrzymania wymarzonej pracy, jeszcze inni po prostu spędzają miło czas ze znajomymi. Tak wieczór i noc na Monciaku spędzało wiele osób. Jednak dla ponad 20 osób ta noc nie zakończyła się szczęśliwie. Warto pamiętać, że nie wiemy, co nas spotka następnego dnia, ba nawet za kilka godzin. Może najwyższy czas zacząć doceniać to, co mamy? Taka refleksja towarzyszy czytelnikowi niemal od samego początku i nie opuszcza, aż do końca, a nawet pozostaje w głowie po odłożeniu książki na półkę. Zdecydowanie polecam tę książkę i poddaniu się chwili zadumy, czy aby na pewno szanujemy to, co mamy? Cenimy to, że nasi bliscy są obok nas?
Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)
Adam Ubertowski, Sopocki rajd, Wydawnictwo Oficynka 2015
Komentarze