„Splątany warkocz Bereniki” - recenzja

Recenzja książki „Splątany warkocz Bereniki”.
Kontrowersje, sceny seksu i bohaterowie, którzy nie do końca panują nad swoim życiem. Czy „Splątany warkocz Bereniki” ma szansę zostać najgorętszą powieścią tego roku?

Są książki, które intrygują samym tytułem i okładką. Czytelnik nie musi patrzeć na opis, bo wie, że ta pozycja znajdzie się w jego biblioteczce. Wybierając w ten sposób łatwo o rozczarowanie. „Splątany warkocz Bereniki” ma wszystko to, co powinna mieć książka, by zaciekawić odbiorcę. Wymyślny tytuł, ładną okładkę i niecodzienną tematykę. Niestety, powieść Anny Gruszki jest jak bazarowa błyskotka, bo przyciąga tylko na chwilę. Ale zacznijmy od początku…

Berenika to kobieta sukcesu. Jest piękna, ma dobrą pracę i zarabia kwoty o jakich jej rówieśnicy często mogą pomarzyć. Jednak powodzenie w życiu zawodowych nie idzie w parze z uczuciami. Berenika do seksu podchodzi lekko, a akt miłosny sprowadza do osiągnięcia przyjemności. Do czasu… Po 9. latach, bezskutecznej ucieczki przed miłością do swojego brata, ulega. Sielanka nie trwa długo, bo Piotr musi wyjechać na półtora roku do Kanady. Osamotniona kobieta popełnia mniejsze i większe głupstwa. Czy wyjawi komuś prawdę o związku, który nigdy nie powinien się wydarzyć?

Powieść Anny Gruszki porusza trudny i często pomijany w literaturze temat kazirodztwa. Opisy wydawców rozbudzają ciekawość czytelnika i zachęcają do sięgnięcia po tę książkę Niestety dobry pomysł to nie wszystko. Liczy się wykonanie, a tu zakończyło się ono kompletnym fiaskiem. Napiszę więcej, już dawno nie czytałam książki, która by mnie tak wymęczyła. Przebrnięcie przez pierwsze 200 stron było prawdziwym wyzwaniem. Od połowy czyta się trochę lepiej, są momenty, kiedy akcja zaczyna wciągać, ale to tylko krótkie przebłyski.

Co mam do zarzucenia autorce? Przede wszystkim wyidealizowaną kreację bohaterów. Wszyscy są piękni, opaleni, dużo imprezują, uprawiają seks z przypadkowymi osobami i nie mają problemu z pieniędzmi – taka polska Kalifornia. Podobno intencja Anny Gruszki była inna. Pod przykrywką rozrywkowego życia, miały kryć się uczucia takie jak wrażliwość i osamotnienie. Owszem, dostrzegam w tej książce obraz pokolenia, które przekłada pracę nad życie osobiste, a emocjonalną pustkę wypełnia alkoholem i seksem. Bohaterowie tęsknią za miłością, ale ową tęsknotę przysłania czytelnikowi obraz szybkich numerków w toalecie.

Mimo wielu prób nie jestem w stanie polubić głównej bohaterki. Niektóre sceny z powieści były wręcz niesmaczne. Dodatkowo rozpraszał mnie styl autorki, jak dla mnie zbyt prymitywny. Nie powalają także opisy aktów miłosnych, które w większości są do siebie podobne. Jednak gwoździem do trumny jest zakończenie, tak banalne, że aż mdli. Bohaterowie wyznają prawdę o łączącej ich relacji i nie dzieje się nic... Ojciec trochę pomarudzi, a przyjaciele przechodzą nad tą rewelacją do porządku dziennego. Brakuje tylko poklepania po głowach. Nie rozumiem dlaczego bohaterowie, przez całą powieść, zamartwiali się co będzie, gdy wyznają prawdę, skoro w finale autorka nie przewidziała żadnych trudności.

Trudno mi określić komu polecam tę książkę. Myślę, że każdy powinien przekonać się sam, czy jest to pozycja warta uwagi. Mnie „Splątany warkocz Bereniki” nie przypadł do gustu. Jedyną okolicznością łagodzącą jest fakt, że to debiut i może autorka z czasem się wyrobi. Niestety tym razem zafundowała czytelnikowi kolos, przez który ciężko przebrnąć.

Ilona Kowalska
(ilona.kowalska@dlalejdis.pl)

Anna Gruszka, „Splątany warkocz Bereniki”, Słupsk, Papierowy Księżyc, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat