Powieść koncentruje się na losach Jacka, amerykańskiego biznesmena, który po rozpadzie małżeństwa porzuca dotychczasowe życie i próbuje odnaleźć sens istnienia jako malarz. Paryż ma mu pomóc zacząć od nowa, a sztuka staje się sposobem na uporządkowanie emocji i ucieczkę od przeszłości.
Podczas malowania kościoła Saint-Germain-des-Prés Jack poznaje Mirabelle, niewidomą, siedemdziesięcioletnią kobietę, żyjącą samotnie i opiekującą się gołębiami. Ich znajomość rozwija się powoli, w rytmie rozmów, wspólnych posiłków i spacerów. Jack staje się dla Mirabelle „oczami”, opisując jej świat w sposób artystyczny, a ona dzieli się z nim wspomnieniami z dzieciństwa, gdy jeszcze widziała. Wspólne malowanie obrazów oraz muzyka stopniowo zacieśniają ich relację, aż w końcu Jack wprowadza się do jej mieszkania i staje się częścią jej codzienności.
Autor skupia się niemal wyłącznie na tej dwójce bohaterów, budując historię opartą na wzajemnym uzupełnianiu się samotności. Z czasem relacja Jacka i Mirabelle przeradza się w romans przedstawiany jako doświadczenie bliskości, którego Mirabelle wcześniej nie znała. Autor pozostawia czytelnika z poczuciem, że prawdziwa więź między ludźmi może przyjść w każdym wieku, choć jej przebieg bywa nieprzewidywalny i pełen refleksji nad przemijaniem i ulotnością chwil.
Choć idea miłości odnalezionej późno w życiu wydaje się interesująca, sposób jej przedstawienia okazał się rozczarowujący. Relacja bohaterów okazała się nadmiernie idealizowana – Mirabelle została ukazana jako postać niemal doskonała, a jednocześnie zdziecinniała, co budziło mój sprzeciw i wrażenie braku szacunku wobec jej wieku. Z kolei Jack, mimo stosunkowo młodego wieku, sprawia wrażenie człowieka „zużytego”, jakby autor celowo zatarł granice wieku, by dopasować je do narracji.
„Spóźnieni kochankowie” to powieść, którą być może kiedyś uznałabym za wyjątkowo poruszającą, dziś jednak widzę w niej historię, która źle się zestarzała. Doceniam jej przesłanie o potrzebie bliskości i miłości niezależnej od wieku, jednak forma i sposób realizacji sprawiły, że lektura okazała się dla mnie bardziej rozczarowująca niż wzruszająca.
Dominika Poroszewska
William Wharton, „Spóźnieni kochankowie”, Wydawnictwo Rebis, 2025.
Komentarze