Janet Evanovich w kolejnej, osiemnastej już odsłonie przygód „łowczyni głów” poświęciła tym razem wątek miłosny na rzecz tego kryminalnego. Stephanie Plum mniej romansuje, a bardziej skupia się na utrzymaniu przy życiu, ponieważ wracając z wakacji wplątuje się w międzynarodową aferę. Tropić ją będą fałszywi i prawdziwi agenci FBI, zawodowy zabójca i specyficzna mistrzyni fryzjerstwa. Siniaki, krew i łzy będą nam towarzyszyć przez całą książkę, ale autorka nie zapomniała o wątkach humorystycznych, bo jak wiadomo życie Stephanie Plum to jedno wielkie pasmo nieszczęść okraszone dawką surrealizmu. Główna bohaterka nadal tkwi w miłosnym trójkącie, nadal łapie niezbyt rozgarniętych przestępców i nadal nam się to podoba.
„Stephanie Plum. Wybuchowa osiemnastka” to lekka lektura, która nie wymaga od czytelnika wiele. Jest to sprawnie skonstruowana komedia kryminalna z czarnym humorem w tle i jak widać ta konwencja nadal porywa czytelników na całym świecie. Można narzekać, że bohaterka cały czas tkwi w tym samym miejscu, a zmieniają się jedynie okoliczności, ale czy naprawdę oczekujemy tutaj jakichś elektryzujących zwrotów akcji? „Grajdoł” żyje plotkami, co jakiś czas gęsto ściele się trup, a partnerka Stephanie Plum, Lula używa w pracy niekonwencjonalnych rozwiązań. To wszystko jest tak nierealne, że w ramach relaksu warto sięgnąć po przygody „Śliweczki” po raz osiemnasty, zwłaszcza że czyta się szybko i przyjemnie. Fani gęstej atmosfery, dreszczyku emocji i dynamicznej akcji mogą sobie odpuścić, bo będą rozczarowani. Pozostałych zapraszam do wiosennej lektury, by dowiedzieć się, co w najnowszych przygodach Stephanie Plum robią Tom Cruise i Ashton Kutcher.
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Janet Evanovich, „Stephanie Plum. Wybuchowa osiemnastka”, Lublin-Warszawa, Wydawnictwo Fabryka Słów, 2017
Komentarze