„Stephen King. Sprzedawca strachu” to interesująca, choć bardzo lekko, może nawet za lekko, napisana książka. Idealnie nada się na nadchodzące letnie dni i urlopy, gdy potrzebujemy lektury niewymagającej zbytniego skupienia, ale jednak w dalszym ciągu zapewniającej rozrywkę na dobrym poziomie. W tym przypadku będzie to wybór dobry, choć trafiony raczej dla fanów Kinga lub chociaż osób nieco interesujących się jego prozą, czy po prostu kinem samym w sobie.
Robert Ziębiński był pierwszym odważnym, który zdecydował się napisać polską książkę o znanym amerykańskim autorze i chociażby przez to, należy się mu odrobina łagodności w jej ocenie. Autor zdecydował się na publicystykę literacką, będąca przeglądem ekranizacji filmowych, najważniejszych powieści i opowiadań Stephena Kinga, jednocześnie odnosząc się do ich wpływu na samą karierę autora, jak i wykazując zależności między jego twórczością a etapem życia, w jakim obecnie się znajdował. Znajdziemy tutaj porządek chronologiczny, jednak kierując się datami realizacji filmów, a nie powieści.
Podczas lektury poznamy ciekawe informacje dotyczące Stephena Kinga, jak i filmów na podstawie jego literatury, wśród których znajdzie się sporo nowinek, nawet dla fanów mistrza grozy. Nie da się ukryć, iż autor poświęcił temu nie-leksykonowi sporo pracy, choć oczywiście, są tutaj mniej i bardziej ciekawe fragmenty, a całość to raczej ciekawostka na kilka godzin, niż zajmująca lektura na dłużej. Nie oznacza to jednak, że „Stephen King. Sprzedawca strachu” to książka zła. Wręcz przeciwnie – autor wykazał się również dużym obiektywizmem, a swoje własne opinie, wyraźnie zaznaczał. Minusem jest nieco zbyt uproszczony język, przez który ma się wrażenie, że jest to pozycja bardziej kierowana do nastolatków, niż długoletnich fanów Kinga.
Mimo iż w treści znajdziemy odpowiedzi na pytania z okładki, niestety kilka nurtujących kwestii pozostaje niewyjaśnionych. Szkoda, że autor nie pokusił się o zbadanie i wyjaśnienie kwestii, tak popularnego w ekranizacjach twórczości Stephena Kinga, zmieniania zakończenia. Miało to miejsce w filmach „Mgła”, „Lśnienie”, czy „Zdolny uczeń”. Książka jest jednak pełna innych interesujących informacji, co w dużej mierze rekompensuje ten niewielki niedosyt. Mały minus za zbyt dosadne przytaczanie fabuły w niektórych miejscach, zdradzając istotne dla zakończenia fakty. Jeśli ktoś chciałby zapoznać się z pewnymi tytułami dopiero po przeczytaniu książki Roberta Ziębińskiego, może spotkać go spore rozczarowanie. Zakładam więc, że książka była pisana jednak dla fanów prozy, bądź ekranizacji prozy mistrza grozy, którym raczej nie grozi przedwczesne poznanie ważnych dla fabuły wiadomości, ponieważ sami doskonale już znają opisywane tytuły.
Szkoda, że pierwsza polska książka o tym znakomitym artyście nie została napisana z perspektywy jego powieści. Mimo to przedstawienie dorobku Kinga z perspektywy kina ma zdecydowanie sens – ekranizacje jego powieści i opowiadań, odegrały bowiem znaczącą rolę w jego karierze i są nieodłącznym elementem życia autora. Jeśli ktoś miał jeszcze co do tego jakieś wątpliwości, to książka ta zdecydowanie je rozwiewa.
„Stephen King. Sprzedawca strachu” może zainteresować przeciętnego czytelnika, przyciągnąć kilkoma ciekawostkami i prostym językiem, dzięki któremu łatwo przeskakuje się kolejne kartki, jednak wątpię, żeby ktoś, kto nie jest fanem, przeczytał tę książkę w całości, z faktycznym zainteresowaniem. Jest to zdecydowanie interesująca pozycja, w końcu pierwsza tego typu na polskim rynku i na pewno wszystkim fanom Kinga, będzie gwarantowała kilka godzin dobrej rozrywki.
Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)
Robert Ziębiński „Stephen King. Sprzedawca strachu”, Zakrzewo, Wydawnictwo Replika, 2014
Komentarze