Latife Arab (prawdziwe imię i nazwisko jest nieznane) urodziła się w Turcji, ale dorastała w jednej z największych klanowych rodzin w Niemczech, gdzie wyemigrowała jej rodzina. Już jako dziecko została wciągnięta w działalność przestępczą, a przez następnych prawie trzydzieści lat była zmuszana, by służyć rodzinie i mężowi jak niewolnica – wykorzystywano ją i upokarzano. Po sześciu nieudanych próbach ucieczki w końcu udało jej się uratować siebie oraz dzieci i zerwać związki z rodziną. Swoją smutną i dramatyczną sytuację opisała w książce „Stracona. Mroczne tajemnice arabskich klanów”.
Za handlem narkotykami i ludźmi w Niemczech stoją arabskie klany. Napady rabunkowe, wymuszanie haraczy, pranie brudnych pieniędzy – to dla nich codzienność. Traktują niemieckie państwo jak dobrze zaopatrzony supermarket. Nie okazują najmniejszego szacunku policji i wymiarowi sprawiedliwości – a tym bardziej kobietom. Książka Latife Arab to pierwszy kobiecy głos, który opowiada o życiu wewnątrz jednego z największych arabskich klanów w Niemczech – o potędze przestępczych struktur tworzonych przez imigrantów i o porażce niemieckiego państwa.
Swego czasu naczytałam się reportaży o pozycji kobiet w świecie islamu, ponieważ pisałam pracę licencjacką na ten temat. Było to dobre 15 lat temu i wtedy z niedowierzaniem i szokiem myślałam, jak takie traktowanie kobiet jest możliwe w XXI wieku. Obecnie jest jeszcze gorzej. W kulturze muzułmańskiej życie kobiety nic nie znaczy – ma ona tylko rodzić dzieci, zaspokajać męża i usługiwać mu we wszystkim. Nie jest ważne, czy mieszka w Afganistanie, Egipcie, Niemczech. Autorka nie miała żadnych praw i była własnością najpierw ojca, a potem męża. Każda próba sprzeciwu kończyła się dotkliwą karą. Jest to historia pełna bólu, cierpienia i próby wyrwania się z tego piekła. Zadziwia mnie także nieudolność i luki państwa niemieckiego (i innych krajów europejskich), które jest bezsilne wobec przestępczości pośród imigrantów. Europejskie kraje nie potrafią wyegzekwować przyzwoitego zachowania w swoich granicach. To jednak temat rzeka i nie będę go poruszać.
Autorka książki opowiada o piekle, jakie zgotowała jej własna rodzina. Jako kobieta była nikim. Przemoc psychiczna, fizyczna i ekonomiczna były na porządku dziennym. Z jednej strony bardzo mi było szkoda Latify i kibicowałam jej z całego serca, aby wyrwała się ze szponów tej patologicznej rodzinki. Z drugiej jednak byłam na nią wściekła. Złość we mnie wzbudzało to, że nie potrafiła uciec za pierwszym razem i co jakiś czas wracała do rodziców, by trwać w kręgu przemocy. Dopiero za szóstym razem udało jej się odciąć. Mimo wszystko Latife zasługuje na podziw za swoją siłę i odwagę, która doprowadziła ją do miejsca, w którym obecnie się znajduje.
Lektura książki „Stracona. Mroczne tajemnice arabskich klanów” porusza i zostawia silny, emocjonalny ślad. Z drugiej strony daje nadzieję innym kobietom. Trzeba pamiętać, że zawsze można wyrwać się z piekła na ziemi, które funduje nam własna rodzina.
Klaudia Kwiatkowska
Latife Arab, „Stracona. Mroczne tajemnice arabskich klanów”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2026.
Komentarze