Pierwszą część książki pochłaniałam w ekstazie, czerpiąc czystą przyjemność z każdego zdania. Była to historia, która opowiadała o kobiecie, takiej jak wiele z nas - matce, żonie, dobrej pracownicy, dzielnej, skłonnej do poświęceń i mądrej. Opis jej życia ujęty w prostych słowach obrazował nieśmiertelny oraz nieprzerwany krąg życia i śmierci. Kreślił niezaprzeczalne prawa natury, fizyki i chemii w naszym istnieniu. Uświadamiał, że cykl życia jest mocą silniejszą od wykreowanych praw człowieka, a nawet odporność na rękę śmierci jest przeogromna. Nasze Ja i całe "jejestwo" zostało w intrygujący sposób połączone z miłością, zieloną cieczą w chemicznych laboratoriach, prawem grawitacji oraz darem wydawania na świat nowego istnienia.
Jednak mój gorący entuzjazm powoli opadał, a to za sprawą kolejnych opowiadań, które tworzyły swoisty zbiór myśli na temat sensu i struktury istnienia, praw kolejnych etapów naszego życia, naszych celów i pragnień ubranych w dziwne, krótkie historie. Budziły one początkowo ciekawość, ale chyba tłok myśli, zdań, które rodziły się nagle, by zaraz umrzeć był lekko przesadzony. Tak jakby w pisarza wstąpił duch Paula Coelho i próbował w każde słowo tchnąć jakąś wielce istotną ważność i filozoficzny wydźwięk. Nawet jak dla mnie zrobiło się za ciasno i za duszno od tych mądrości.
Aczkolwiek całość tworzy całkiem dobrą pozycję, i to wcale nie pesymistyczną, do sięgnięcia, w szczególności w te dni, kiedy targają nami wątpliwości w sens istnienia praw próbujących rządzić naszym życiem. Książka stanowi ciekawy punkt wyjścia do rozważań "Być albo nie być", próbuje zaserwować podpowiedzi jak ugryźć to całe nasze pokręcone istnienie, a zarazem wskazuje, że całość naszego bycia na tym ziemskim padole to tylko chwila w objęciach kostuchy. Ale czy śmierć to na pewno koniec naszego istnienia?
Sandra Kortas-Dorsz
(sandra.kortas-dorsz@dlalejdis.pl)
"Struktura istnienia", Rafał Ziętek, Wydawnictwo Novae Res, 2016
Komentarze