Na początku w jednym zdaniu chciałabym opisać te książkę. Mianowicie, to strategie na odniesienie sukcesu w biznesie, ale nie kosztem szczęśliwego życia. Nie poddaję wątpliwości, że autorzy tej książki to osoby, którym udało się osiągnąć tytułowy sukces. Czy przekażą nam oni taką wiedzę, dzięki której podzielimy ich losy? Na pierwszy rzut oka dostrzegamy mity, dotyczące ciężkiej pracy i poświęceń. Prawda. Wiele osób nie wierzy w szczęśliwe, rodzinne życie w dobrobycie. Bardzo dobrym aspektem tej książki jest to, że wiele z mitów zostaje obalonych. Uważam jednak, że ponad 300 stron to stanowczo za dużo. Grupa docelowa tej książki jest szczególnie wąska. Wydaje mi się, że treść trafi jedynie do osób, które mają już pomysł na biznes. Nie wiedzą oni, od czego zacząć i chętnie przeczytaliby coś w postaci biznesowego poradnika. W takim wypadku bardzo polecam „Sukces bez wyrzeczeń”. Przeciętny czytelnik, który zainteresował się tytułem, nie dozna olśnienia. Niestety mam wrażenie, że ta książka to przede wszystkim powtarzanie znanych już nam frazesów. O czym mówię? „Przestań marzyć, zacznij planować”, „Usprawnij swoje życie”, „Koncentruj się na tym, co najważniejsze”. Takich książek czytam naprawdę wiele. Niektóre wzbijają się poza te ograniczone wyrażenia. Rozdział, który chyba najbardziej skupia moją uwagę to 5 modyfikacji o ogromnym znaczeniu. Oczywiście te treści są przeznaczone dla biznesmenów, aczkolwiek wydają się być bardzo trafne. Biorąc pod uwagę mnogość rozwojowych książek, ta absolutnie niczym mnie nie zaskoczyła. Niestety musiałam czuwać nad sobą, aby nie omijać linijek. Być może to zły dobór tematyki. Nie wydaje mi się jednak, że w tym tkwi problem. To po prostu książka dla osób o jasno sprecyzowanych celach, pragnieniach i najlepiej z podobnym pomysłem na biznes. Wydaje mi się, że polskie realia nie są jeszcze gotowe na taką książkę. Mnogość korporacji, projektów to zrobienia i pracy od rana do wieczora. Mam wrażenie, że ta książka skierowana jest głównie do wielkich przedsiębiorców, pięknych pań w garsonkach i wszystkich kierowców lexusów. Może podchodzę do tego zbyt prześmiewczo, lecz nie mogę mieć tego sobie za złe. Wydaje mi się, że byłabym w stanie napisać taką książkę w oparciu o kilka lektur, które udało mi się przeczytać. Zakończenie to również udzielanie wskazówek, które mają pomóc nam w osiągnięciu sukcesu bez wyrzeczeń. Wierzę, że to wszystko jest możliwe, lecz nie wiem czy książka nam w tym pomaga. Może uświadomić kilka kwestii, chociaż nowych horyzontów przed nami nie odkryje. Dla mnie to nic nowego, nic odkrywczego, a przede wszystkim niewiele ciekawego.
Szkoda, że obiecujący tytuł nie przyniósł nam pomysłowych rozwiązań czy ciekawych rozważań. Szkoda, że autorzy nie skupili się na ścisłym obaleniu mitów, a jedynie udzielali nam typowych rad. To książka dla garstki Polaków, którzy mają problem z pogodzeniem życia zawodowego i rodzinnego. Dla tych, którzy ciężko pracują i nie zdają sobie sprawy, że mogą trochę zwolnić. Przeczytałam, ale na pewno szybko o niej zapomnę. Najpierw nauczmy się obierać cele, określać, czego nam do szczęścia potrzeba. Następnie sięgnijmy po sukces, który osiągnąć możemy bez wyrzeczeń..
Paula Purgał
(paula.purgal@dlalejdis.pl)
Martin Bjergegaard, Jordan Milne, Sukces bez wyrzeczeń, Rebis, Poznań 2015
Komentarze