Takim miejscem z duszą jest kawiarnia „Piwnica pod Liliowym Kapeluszem”, w której niejako toczy się akcja powieści Joanny M. Chmielewskiej pt. „Sukienka z mgieł”.
Piwnica pod Liliowym Kapeluszem jest miejscem magicznym, bo jego właścicielka Weronika przyciąga do niego różne zagubione, czy mniej osoby: Pana Małomównego, Kryśkę, Andrzejka, cierpiącą na autyzm Korę i jej mamę i Mateusza. Każda z tych osób w kawiarni odnajduje coś innego, każda w swą historię wpisuje to miejsce i osobę Weroniki.
Czy to sama Piwnica ich przyciąga? A może ciepło, empatia, czy niezwykły dar Weroniki? Do końca nie wiadomo. Prawda jest taka, że kto przestąpi próg Piwnicy, pojawi się w niej drugi i kolejny raz. To miejsce stanie się taką ostoją spokoju i nawet patrząc na niektórych bohaterów punktem zapalnym do wprowadzenia dobrych zmian w ich życiu. A w przypadku Kory miejscem, w którym zdarzy się cud. Ale o tym wszystkim najlepiej przeczytać w książce.
„Sukienka z mgieł” to poniekąd druga część poprzedniej książki Joanny M. Chmielewskiej zatytułowanej „Poduszka w różowe słonie”, chodź osoba, która nie czytała tej pierwszej spokojnie będzie wiedziała, o co chodzi.
Jest to niezwykle ciepła i taka podbudowująca opowieść. Po jej przeczytaniu chciałoby się rzec, że nie ma drogi bez wyjścia, nie ma sytuacji nie do przejścia, potrzeba tylko wiary w to, że w końcu wydarzy się dobro. Ja w losach Kryśki odnalazłam przesłanie, żeby nie czekać na zmianę, jeżeli się samemu po nią nie sięgnie, bo tylko my mamy wpływ na nasze życie. Z kolei historia Weroniki (właścicielka kawiarni ma, bowiem w książce swoją dużą rolę) uświadomiła mi, że czasami trzeba mocno stąpać po ziemi i tak naprawdę dokładnie sprawdzić, czy przysłowiowy „króliczek”, za którym gonimy, jest tego wart.
„Sukienkę z mgieł” podobnie jak i „Poduszkę w różowe słonie” czyta się bardzo przyjemnie. Książka ma swój taki specyficzny klimat, czytając od razu człowiek czuje jakby siedział sobie w fotelu, w Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem patrzył na inne goszczące tam osoby popijając jakąś przepyszną herbatę, czy kawę. Strona po stronie można poczuć się w tej wyobrażonej piwnicy coraz bardziej przytulnie, można wręcz poczuć delikatny, lekko kwaśny zapach mielonej kawy. Rzadko spotyka się powieść, która w tak delikatnej, ciepłej i przyjaznej otoczce mówi o sprawach trudnych. O przemocy domowej, problemach miłosnych, samotności, czy zdrowiu bliskich. Naprawdę chętnie sięgnęłabym po kolejną książkę w tym klimacie.
Polecam „Sukienkę z mgieł” szczególnie tym osobom, które w zabieganym mocno świecie, chciałyby znaleźć oazę spokoju i ludzkiej dobroci.
Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)
Joanna M. Chmielewska, Sukienka z mgieł, Wydawnictwo MG, 2016
Komentarze