„Surowe” - recenzja

Recenzja książki „Surowe”.
„Surowe” to książka z miłością w tle i fabułą, która może nużyć czytelnika.

Dzieje się tak, ponieważ akcja powieści jest nudna i jakby pourywana w pewnych momentach, więc trzeba uważać, żeby nie zgubić wątku.

Głównym bohaterem powieści jest Esmiz – właściciel restauracji prowadzonej w niezbyt legalny sposób. Zakochuje się w Perice – kobiecie, którą spotyka na pogrzebie żony swojego przyjaciela. Relacja Esmiza i Periki jest skomplikowana. Miłość głównego bohatera zdaje się być miłością toksyczną, w której nie za bardzo wiadomo o co chodzi. Wiadome jest to, że po poznaniu Periki Romo z niedojrzałego rozwodnika w średnim wieku, który nie przejmuje się kłopotami i jest lekkoduchem, staje się poważnym mężczyzną. Esmizo próbuje pomóc ukochanej kobiecie uzyskać papiery legalizujące pobyt jej i jej syna, a także przejmuje się kłopotami ze zdrowiem jedynaka ukochanej, choć niedostępnej kobiety. O Perice wiadomo tyle, że jest nielegalną dwudziestosiedmioletnią emigrantką z Salwadoru i że ma nastoletniego syna, który nadużywa leków, aby wywołać dziwne stany chorobowe. Perika nie lubi płacić swoich rachunków za czynsz i dlatego bardzo często zmienia miejsce zamieszkania.

Czytając tę krótką powieść zastanawiałam się, dlaczego wątki występujących w powieści postaci są tak słabo rozwinięte, a akcja tak skromnie zbudowana i nie ma żadnego napięcia. Owej powieści nie czyta się jednym tchem… To raczej historia, która męczy czytelnika, ale jest tak krótka, że jednak udaje się dotrwać do końca. Jednak po przeczytaniu „Surowych” nie ma żadnych refleksji, bo jest to zwykły i bardzo skromny opis życia głównych postaci występujących w książce. Brak emocji bohaterów i akcji staje się na dłuższą metę przytłaczający do tego stopnia, że żałuje się, że sięgnęło się po tę pozycję. Może takie jest tylko moje zdanie, dlatego zachęcam do zmierzenia się z tak surową literaturą, aby się przekonać czy taki typ powieści nas przekonuje, czy nie.

Esther Garcia Llovet, która z wykształcenia jest psychologiem klinicznym i reżyserem filmowym stworzyła bardziej niż powieść scenariusz filmowy, który opiera się głównie na dialogach głównych bohaterów i braku rozwoju akcji, która mogłaby być bardziej rozbudowana, chociażby o jakieś przemyślenia głównych bohaterów, pokazania ich charakteru i dodatkowo urozmaicenia scen jakimś komentarzem narratora.

Pomimo tego, że książka Llovet nie przypadła mi do gustu, to szczerze zachęcam do zapoznania się z nurtem literatury hiszpańskiej, która  jest jakby eksperymentem, mającym za zadanie zmuszenie czytelnika do przebrnięcia przez całą powieść i nie pogubienia się w niej.

Natalia Lechoszest
(natalia.lechoszest@dlalejdis.pl)

Esther Garcia Llovet, „Surowe”, Kraków, Wydawnictwo Poniekąd, 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat