„Surrealistyczne przestrzenie” – recenzja

Recenzja książki „Surrealistyczne przestrzenie”.
Surrealistka, malarka, pisarka. Kim była Leonora Carrington?

Dla osób interesujących się sztuką nazwa Biennale będzie dobrze znana, inni wpiszą w wyszukiwarkę zapytanie i dowiedzą się, że jest to duża, międzynarodowa wystawa, która odbywa się co dwa lata. Tytuł tego artystycznego wydarzenia w 2022 roku brzmiał: „Mleko snów”. Jest to tytuł książki napisanej przez Leonorę Carrington – bohaterkę biografii, którą trzymam w ręku, ale to właśnie wtedy pierwszy raz zetknęłam się z nazwiskiem artystki. Nie zagłębiałam się w jej życie ani twórczość, no bo skąd mogłam wiedzieć, że jest aż tak interesująca? Mój błąd. Teraz, po kilku latach, dostałam szansę, by to nadrobić. To tylko udowadnia, jak ważne są tego typu publikacje. Mam na myśli książki przybliżające życie zapomnianych artystek. Przecież Leonora nie jest ani trochę mniej fascynująca niż jej przyjaciel Pablo Picasso.

Rzecz, na którą od razu zwróciłam uwagę to bardzo ładna i zachęcająca okładka – jak na książkę z dziedziny sztuki przystało. Okładka to dopiero początek. Równie fascynująca jest treść książki, która została wzbogacona zdjęciami, a także kopiami obrazów artystki. Dla mnie już byłaby to wystarczająca zachęta, by sięgnąć po tę publikację. Nic mnie tak nie rozczarowuje, jak książka opisująca życie artysty czy artystki bez skupienia się na warstwie wizualnej. Książka o życiu Leonory nie mogłaby istnieć bez wspomnienia o Maxie Ernście – malarzu i rzeźbiarzu, z którym artystkę łączyło głębsze uczucie. Jego działa również zostały ukazane, co także doceniam, choć nie o nim jest tekst.

Pozytywnych aspektów publikacji jest znacznie więcej!

Zacznę od tego, że ta książka przybliżająca życie i sztukę Leonory Carrington została napisana przez Joannę Moorhead, która była jej kuzynką. Dziennikarka i artystka spędziły ze sobą trochę czasu. Dzięki temu czytelnik otrzymuje obraz artystki od osoby z jej otoczenia. Rodzinne powiązania nie mają negatywnego wpływu na książkę. Pomogły na pewno dziennikarce zrozumieć indywidualność Leonory, ale sama biografia została napisana z dystansem i profesjonalizmem. Może dlatego, że kobiety zbliżyły się do siebie bardzo późno, a może autorka jest po prostu świetna w swoim fachu.

Biografia, jak sama Moorhead napisała, ma pomóc odbiorcom lepiej poznać malarkę, wyrobić sobie pojęcie o tym, jakim była człowiekiem i przywołać ważne miejsca z życia, które ukształtowały ją zarówno jako człowieka, jak i artystkę. W książce jest bardzo dużo szczegółów z życia, wręcz zaskakująco dużo. Oprócz tego jest też sporo analizy dzieł artystki. Są dość krótkie, ale na tacy czytelnik dostaje także interpretacje. Mogę tylko powiedzieć, że podtytuł książki jest wielce trafiony.

Książka mnie z pewnością nie zawiodła, a wręcz przeciwnie, pozytywnie zaskoczyła i pochłonęła na kilka dni. Nie popełnijcie mojego błędu i zgłębcie się w twórczość tej niezwykłej artystki. 

Emilia Ogrodzińska

Joanna Moorhead „Surrealistyczne przestrzenie. Życie i sztuka Leonory Carrington”, Smak Słowa, Sopot, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat