Sięgając po książkę „Sweetfreak” autorstwa Sophie McKenzie spodziewałam się po prostu zwykłej powieści dla młodych czytelników, napisanej z polotem i lekkością, celującej jednak w umilanie czasu wolnego nastoletnim molom książkowym. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że ta – skądinąd bardzo ciekawa i wciągająca pozycja – skrywa w sobie coś więcej, pewną wartość dodaną, która dla młodzieży w wieku szkolnym może być cenną lekcją i przestrogą przed internetowym hejtem. Zanim jednak przejdę do samej fabuły książki, chciałabym przez krótką chwilę zatrzymać się nad charakterem powieści. Język stosowany przez autorkę sprawia, że czytelnik zatapia się w lekturze, przenikając do świata bohaterów. Sam pomysł na książkę nie jest ani banalny, ani wyświechtany – czytając kolejne akapity, można poczuć wyraźny literacki powiew świeżości, co sprawia, że chcemy jeszcze więcej, jeszcze bardziej – ani przez moment nie przechodzi przez naszą głowę myśl, że moglibyśmy odłożyć powieść na półkę i zająć się zupełnie czymś innym.
Amelia i Carey są najlepszymi przyjaciółkami. Zawsze mogą na siebie liczyć, spędzają ze sobą mnóstwo czasu i dzielą się wszystkimi radościami i smutkami. Ostatnio nad ich relację nadciągnęły jednak ciemne chmury. Amelia ma na głowie dużo spraw – problemy z chłopakiem, który ni stąd ni zowąd postanowił zakończyć ich związek, i tajemnicze przykre wiadomości od niejakiego Sweetfreaka. Cała sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy nauczycielka ze szkoły, w której uczą się obie dziewczyny, postanawia zgłosić całą sprawę na policję. Śledztwo wykazuje, że pogróżki wysyłane były z komputera Carey. Przyjaźń głównych bohaterek zostaje więc wystawiona na ciężką próbę.
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Sophie McKenzie, „Sweetfreak”, Grupa Wydawnicza Foksal 2021
Komentarze