Świadectwo prawdy

Recenzja książki „Można żegnać się wiele razy”.
Czy pisanie testamentu może być radosnym zdarzeniem, a białe światło w tunelu, do którego będziemy podążać, okaże się najbardziej wyczekiwanym momentem w życiu?

Z ogromną uwagą śledzę wszystkie publikacje, które drążą temat choroby nowotworowej. Zjawiska, niestety, powszechnego, a nadal nieokiełznanego, ani przez lekarzy, ani psychologów, ani tym bardziej pacjentów. Dlatego tak cenne są te książki, które wychodzą spod pióra osób bezpośrednio dotkniętych chorobą, bo to ich świadectwo jest najlepszą wskazówką, jak radzić sobie z rakiem.

David Servan-Schreiber trzykrotnie postanowił podzielić się swoimi przeżyciami. Z guzem mózgu walczył blisko dwadzieścia lat i tu warto wspomnieć, że to nie lada wyczyn, mając na uwadze dane statystyczne, dające szansę przeżycia niespełna półtora roku takim pacjentom.

Nie można nie docenić w Davidzie odwagi patrzenia w przyszłość, ani determinacji do walki. Nie można też nie wyróżnić go za świadome poruszanie tematów tak trudnych dla rodzin, w których umiera ktoś bliski. Jego ostatnia książka, o optymistycznym tytule „Można żegnać się wiele razy”, to jednak próba pogodzenia się z porażką. Książka ta, jest inna od poprzednich poradników antyrakowych, w których określił on nowy styl życia pełen medytacji, zdrowego żywienia oraz ćwiczeń ruchowych, jako szansy na walkę z chorobą. Ta książka to pożegnanie.

Jego zapiski, zakończone na osiem tygodni przed śmiercią, są zbiorem luźnych przemyśleń na tematy bliskie osobom śmiertelnie chorym. Jakie powinniśmy mieć priorytety w życiu, jak ćwiczyć odwagę, czy i w jaki sposób poruszać tematy tabu? Czy pisanie testamentu może być radosnym zdarzeniem, a białe światło w tunelu, do którego będziemy podążać, okaże się najbardziej wyczekiwanym momentem w życiu?

Znajdziemy tu też odpowiedzi na pytania najbardziej nurtujące. Dlaczego twórca teorii antyrakowej, dla wielu będącej nieomal biblią, nie uratował się przed nawrotem choroby? Czy jest ona nieskuteczna, czy też David, gdy widmo choroby oddaliło się na 19 lat, nie do końca działał zgodnie z jej zasadami, czując się nietykalny?

Trudno oceniać książkę, która napisana została na podstawie czyichś doświadczeń i intymnych przeżyć. Nie ma tu fikcji, sterowania uczuciami i epatowania smutkiem, by wycisnąć łzy czytelnikom. Jest tu sucha i rzetelnie przeprowadzona analiza, godna doktora psychologii, którym notabene był David Servan-Schreiber.

„Można się żegnać wiele razy”, daje nam pewne wzorce jak „oswoić” raka, jak rozmawiać z chorym, co możemy dla niego zrobić i jak radzić sobie z nieuniknionym. Dla mnie zabrakło tu tego „czegoś”, co dałoby mi inspirację oraz niezachwianą pewność, że oto ktoś znalazł sposób na raka, poszukiwanego niczym Święty Graal. Będę więc szukać nadal, tak jak miliony ludzi na całym świecie.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

David Servan-Schreiber, „Można żegnać się wiele razy”, Wydawnictwo Albatros, Łódź 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat