„Świat Hani Bani” – recenzja

Recenzja książki „Świat Hani Bani”.
Książka rozmaita jak jej autorka – Hanna Bakuła. Wielopokoleniowa rodzina, nieprzeciętna główna bohaterka. Powieść z ciekawym dodatkiem – książką kucharską pięciolatki.

Szalona w tej książce jest już sama okładka – w centrum znajduje się czarno-biała fotka małej dziewczynki z wielką kokardą, w tle kolorowa fotografia wody, wkoło namalowane drzewa, do tego oryginalny krój pisma. A, i nie można zapomnieć o czerwonej torebce. Podstawowa funkcja okładki spełniona w stu procentach: przyciąga oko. A wnętrze? Swoją zawartością zawróci w głowie każdemu czytelnikowi.

Hanna Bakuła wciąga czytelnika w świat pięciolatki, Hani, oraz jej rodziny, ukazuje różnorodne barwy życia codziennego, toczącego się w socjalistycznych realiach. Jak pisze Jerzy Bralczyk, pisarka na podstawie wspomnień stworzyła książkę o samej sobie. Jest to właściwie autobiografia w krzywym zwierciadle. Utrzymana jest w stylistyce nieobcej autorce, która nie po raz pierwszy nakreśla historie w sposób intrygujący i wychodzący poza schematy.

Pięcioletnia Hania lubiana jest przez całą rodzinę, jednak niejednokrotnie wzbudza obawę w kolejnych członkach rodziny. Przewidywalne w jej zachowaniu jest tylko jedno – zrobi wiele, żeby zjeść coś dobrego. Jest dzieckiem przy tuszy, o co właściwie nietrudno w domu, gdzie „gotowało się przez cały dzień”. Bohaterka sama zresztą nauczyła się gotować szybko, prawdopodobnie przez obserwację i uczestniczenie w życiu codziennym kobiet krzątających się po kuchni. 

W pierwszej części książki Hania przedstawia swoją rodzinę. Każdemu przygląda się osobno, postaci okrasza szczegółami z ich życia. Krewnych opisuje również przez wzajemne relacje – towarzyszy mamie u fryzjera, razem jeżdżą na rowerowe wycieczki. Wspomina również wyjątkowe zdarzenia, jak to, kiedy podziurawiła dziadkowi fotel małą wiertarką. Hania nie opisuje tylko pozytywnych zdarzeń. Czytelnik dowiaduje się o jej braku wiary w możliwość przeistoczenia się w piękność jak brzydkie kaczątko w łabędzia czy o trudniejszych relacjach z tatą.

Nietrudno zauważyć, że bohaterka jest zbyt dojrzała, jak na swoje pięć lat. Dziewczynka rozumie na przykład, że wysoko osadzone piersi mamy zwracają uwagę wujków i obcych panów, a ciocie szaleją za przystojnym ojcem. Dzieli się z czytelnikiem wnikliwymi refleksjami, które nie przypominają rozmyślań kilkuletniego dziecka. Takie elementy zamazują granicę między pięcioletnią główną bohaterką a współczesną Hanną Bakułą, która opowiada historie z własnej przeszłości. Zabieg ten, użyty przez pisarkę, nadaje opisywanym historiom dodatkowej głębi.

Powieść Hanny Bakuły jest interesującą pozycją, z której przyjemność może czerpać właściwie każdy czytelnik. Nietypowość głównej bohaterki czyni z niej interesującą towarzyszkę w trakcie czasu poświęconego na lekturę „Przygód Hani Bani”. Ten czas na pewno nie będzie stracony.

Katarzyna Kolibabska
(katarzyna.kolibabska@dlalejdis.pl)

Hanna Bakuła, „Świat Hani Bani”, Warszawa, Edipresse Polska, 2016

Polecane galerie zdjęć

Premiera książek Hanny Bakuły

(11 zdjęć w galerii)
Agata Passent i Paweł Sztompke
Elwira Ślązak i Barbara Nowacka
Hanna Bakuła
Hanna Bakuła


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat