W XXI wieku łapanie przestępców za pomocą konwencjonalnych metod, staje się coraz trudniejsze i mniej efektywne. Najnowsze osiągnięcia technologiczne szybko wpadają w ręce niepowołanych osób, przez co działania policji przypominają syzyfową pracę. W związku z tym postępem cywilizacyjnym, nową bronią stróżów prawa stała się psychologia. Psychologia w najbardziej pierwotnym wydaniu.
Po latach badań i eksperymentów powstaje teoria, według której działaniem każdego człowieka kieruje rozkosz (od razu nasuwa się pytanie: ile w tym prawdy?). Aby więc złapać przestępcę, wystarczy mu tej rozkoszy umiejętnie dostarczyć. Jak to uczynić? Okazuje się, że odpowiedzi na to pytanie zostały zaszyfrowane przez samego Williama Szekspira w jego dziełach. A kto miałby się podjąć dostarczania rozkoszy zboczeńcom, psychopatom, mordercom? W tym celu szkoli się specjalnych agentów, kogoś znacznie bardziej niebezpiecznego niż słynny Agent 007, żywe przynęty. Jedna ze szkół przynęt, w której niegdyś nauczał słynny znawca teorii psynomu, a więc tego, co sprawia, że odczuwamy rozkosz, znajduje się w Madrycie. Tu też od jakiegoś czasu grasują dwaj nieuchwytni psychopaci: Widz i Truciciel. Obaj niebezpieczni, obaj wzbudzają strach. Jednak to Widz budzi najwięcej kontrowersji, ponieważ jego ofiarami padają także same przynęty. Jedną z najbardziej doświadczonych, cenionych i skutecznych przynęt jest Diana Blanco. Młoda, atrakcyjna i zmęczona życiem w ciągłym napięciu, postanawia przejść na wcześniejszą emeryturę. Jej ostatnim celem ma się jednak stać Widz, Diana traktuje tę sprawę osobiście, ale Widz wcale nie zamierza dać się tak łatwo dopaść…
Po „Przynętę” sięgnęłam z zainteresowaniem. I choć muszę przyznać, że moje początki z tą lekturą były dość ciężkie – nie potrafiłam wczuć się w akcję, za dużo było w niej fantastyki i psychologizowania, to jednak z czasem coraz bardziej zatracałam się w mrocznym półświatku Madrytu i nie do końca legalnej walce z elementem przestępczym. Swoją rolę w chętnym zagłębianiu się w losy Diany odegrał niewątpliwie William Szekspir. Choć Somoza wykorzystał jego dzieła do stworzenia teorii niemal spiskowej, to jednak tchnął w nie niejako powiew świeżości i nadał im nowy wymiar tajemniczości. Nawet, jeśli wiadomo, że „Przynęta” jest od początku do końca fikcyjna.
Jose Carlos Somoza pokazuje czytelnikowi, jak wiele może kryć się w słynnym zdaniu Szekspira, że świat jest teatrem, a ludzie aktorami. Każdy gra jakąś rolę. Niektórzy z roli czynią swą broń. Bywa jednak, że jest to broń obusieczna.
„Przynęta” Jose Carlosa Somozy to mocna książka z bardzo rozwiniętym elementem psychologicznym. Być może tak przedstawiony świat nie każdemu przypadnie do gustu. Aby się jednak o tym przekonać, warto „Przynętę” przeczytać.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Jose Carlos Somoza „Przynęta”, MUZA SA, Warszawa 2011
Komentarze