Jak wygląda więzienie, jak wyglądają pomieszczenia tam i poziom życia, jacy są strażnicy? Kim są więźniarki, czy to zdeprawowane i do szpiku kości złe kobiety? Jak tam trafiają, czy ich przestępstwa to same morderstwa, gwałty, pobicia? Piper Kerman, opisując swoją historię w "Dziewczyny z Dandury. Orange Is the New Black", zaprasza nas do tego zupełnie innego, nowego dla nas świata.
Co takiego się stało, że Piper trafiła do więzienia? Była młoda, głupia i zakochana. Za namową swojej ówczesnej dziewczyny zgodziła się na przetransportowanie pieniędzy pochodzących z handlu narkotykami. Raz. Jeden, jedyny raz. Los chciał, że po latach do szczęśliwej, zakochanej na nowo kobiety odezwała się przeszłość. Piper została oskarżona i skazana. Przez długi czas czekała, czekała aż wszystkie spawy sądowe zostaną wyjaśnione i będzie mogła odbyć swój wyrok kilkunastu miesięcy pozbawienia wolności.
Prawdziwa historia, którą autorka chciała nam opowiedzieć w „Dziewczynach z Dandury”, zaczyna się w momencie przekroczenia przez Piper, anielsko wyglądającą i wykształconą blondynkę, progów więzienia. Jak według Was, drodzy czytelnicy, wygląda więzienie? Piper przedstawia je z trochę innej strony. Opisuje to, co pomagało je przerwać. Opisuje kobiety, które podobnie jak ona, popełniły błędy, ale nie są złe. Kobiety, które mają wyroki, których czasem nie da się zrozumieć. Kobiety, które pomogły jej przyzwyczaić się do nowego życia i przetrwać. Kobiety, które stały się jej przyjaciółkami.
Najbardziej zaskakujący podczas lektury książki „Dziewczyny z Dandury” jest fakt, że więzienie nie przeraża. Nie aż tak, jak można było się tego spodziewać (zaznaczam, że to nie jest więzienie o zaostrzonym rygorze). Nasze skonsternowanie znika po dotarciu do końca książki i przeczytaniu wywiadu z autorką, wywiadu, który zachwyca. Piper tłumaczy dlaczego powieść wygląda tak, a nie inaczej, mówi jakie aspekty życia więziennego opisała w książce, gdyż uznała je za warte podkreślenia, a co (też to złe) ominęła i dlaczego. Pozwala nam wszystko zrozumieć jeszcze lepiej.
"Dziewczyny z Dandury" to druga fabularna książka w tym roku, która zrobiła na mnie wrażenie. Druga, którą wręcz się pochłaniało, nie czytało, która nie zabierała czasu, a jedynie doskonale wypełniała godziny. Jestem pod dużym wrażeniem tej opowieści. Historia Piper to historia, którą warto poznać.
Milena Kwasek
(milena.kwasek@kobieta20.pl)
Piper Kerman, „Dziewczyny z Dandury. Orange Is the New Black”, Replika 2013
Komentarze