„Świat według Clarksona: Jeśli mógłbym dokończyć...” – recenzja

Recenzja książki „Świat według Clarksona: Jeśli mógłbym dokończyć...”.
Naczelny brytyjski publicysta powraca.

Chyba już zawsze będzie kojarzony przede wszystkim z programem „Top Gear”. Dla wielu fanów program ten zakończył się wraz z jego odejściem. Jeremy Clarkson nie zniknął jednak zupełnie z życia publicznego. Nadal pisuje felietony, które następnie mają szansę trafić do szerokiej publiczności w formie książki.

„Świat według Clarksona” to popularna i rozpoznawalna seria książek. Najnowsza uzupełniona jest tytułem: „jeśli mógłbym dokończyć...” i zawiera felietony pisane w latach 2015 – 2017.

To moje pierwsze spotkanie z Jeremim Clarksonem i trochę się go obawiałam. Czy żeby zrozumieć styl pisarza trzeba było zapoznać się z wcześniejszymi publikacjami? Czy znajdę coś ciekawego w krótkich felietonach? Czy zdołają one utrzymać moją ciekawość? Czy zrozumiem ich przekaz? I czy w ogóle jest sens sięgać po tę książkę? W końcu felietony są sprzed kilku lat – czy przez ten czas nie zdezaktualizowały się za bardzo?

Jeremy Clarkson szybko rozwiał wszelkie wątpliwości. Ale od początku. Nawet nie mając wcześniej do czynienia z autorem (choć nazwisko było mi znane, to nie oglądałam „Top Gear” ani nie czytałam jego wcześniejszych publikacji), już po pierwszych stronach poczułam, jakbym znała go od zawsze. Może to kwestia niewymuszonej, bardzo naturalnie prowadzonej narracji, może wpływ ciętego języka, ale trzeba przyznać, że przez tę książkę właściwie bardziej się płynie niż się ją czyta. Felietony, choć często mają bardzo ironiczny wydźwięk, prezentując w całej okazałości ludzką głupotę, mają dość uniwersalny przekaz. OK, są tam odniesienia do lokalnej polityki czy ówczesnych wydarzeń, które nie były nagłaśniane w Polsce, a więc zapewne nie będą do końca zrozumiałe subtelne nawiązania. A jednak nie uniemożliwia to czerpania przyjemności (i refleksji) z lektury. No właśnie. Choć felietony Clarksona z założenia są lekkie i wydaje się, że tylko ślizgają się po powierzchni jakiegoś tematu, to jednak dają do myślenia. Pamiętam, że w jednym z pierwszych felietonów umieszczonych w książce autor odwoływał się do tego momentu w swoim życiu, w którym stracił pracę w „Top Gear”. Ciężar tego wyznania, mimo że opakowany w żartobliwe szaty, jest dobrze zauważalny. I takich mocnych tekstów w „Świecie według Clarksona: Jeśli mógłbym dokończyć...” jest więcej.

Żeby nie było tu jednak jedynie peanów pochwalnych, trzeba uczciwie przyznać, że niektóre teksty są irytująco stronnicze, z totalnie spłyconą i niekiedy dość absurdalną argumentacją. Takie typowo pod publiczkę. Jeremy Clarkson wydaje się mieć w sobie coś takiego, co sprawia, że chce się go czytać. I dyskutować. Bo choć można się z nim zgadzać lub nie, ciężko się oprzeć temu, by poznać jego brytyjski, ironiczny, zdystansowany punkt widzenia.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Jeremy Clarkson „Świat według Clarksona: Jeśli mógłbym dokończyć...”, Wydawnictwo Insignis, Kraków 2019



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat