„Święta Trójca” - recenzja

Recenzja książki „Święta Trójca”.
Tajemnicze zniknięcie jednego z członków lokalnego gangu stawia na nogi komisariat policji.

Trudne śledztwo nie przynosi rezultatów – ginie kolejna osoba, a bezwzględny porywacz nie popełnia praktycznie żadnych błędów.

Literatura kryminalna od dawien dawna zajmuje bardzo ważne miejsce w moim sercu i na półkach w mojej domowej biblioteczce. Każdą nową książkę z tego gatunku witam z wypiekami na twarzy i nieukrywaną nadzieją na dużą dawkę emocji oraz fabułę, która na długo pozostanie w mojej pamięci. Rozpoczynając lekturę powieści Przemysława Sendziuka pod tytułem „Święta Trójca” już od pierwszych stron wiedziałam, że nie będę zawiedziona. Co więcej, nie mogłam oderwać się od książki, pochłaniając kolejne rozdziały z prędkością światła. Czy moje nadzieje były płonne? Autor rozbudził mój apetyt na mrożące krew w żyłach zakończenie, które niestety nie nastąpiło. Oczekiwałam czegoś więcej, co oczywiście nie znaczy, że historia mnie nie poruszyła. Nadal podtrzymuję, że trafiłam na świetną książkę i już czekam na kolejne.

Pewnego dnia na komisariacie policji w niewielkim niemieckim miasteczku pojawiła się starsza kobieta. Koniecznie chciała rozmawiać z komisarzem Pallasem, najlepszym śledczym w tym regionie. Jak się okazało, zaginął jej syn – Timo Waldorf. Henry przyjął zgłoszenie i rozpoczął wdrażanie standardowych procedur. Niespodziewanie do pracy nad sprawą została przydzielona także młoda adeptka, Monika Steinhoff. Bystra i inteligentna dziewczyna dość szybko zadomowiła się na komisariacie i stała się prawą ręką komisarza. Sprawa zaginięcia wydawała się mieć związek z narkotykami. Śledczy zaczęli podejrzewać, że to wynik porachunków pomiędzy gangami. W międzyczasie zniknął kolejny chłopak – Sven Burgman. Członkowie grupy działającej pod nazwą Święta Trójca wręcz wyparowywali bez śladu. Niestety wszelkie tropy prowadziły donikąd.

Wartka akcja, mistrzowskie opisy i trzymanie czytelnika w napięciu do ostatnich chwil – w tych kilku słowach zawarty jest cały fenomen powieści Przemysława Sendziuka. Mimo wspomnianego wyżej rozczarowania związanego z zakończeniem książki, wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem talentu pisarza i umiejętności wciągnięcia czytelnika do wykreowanego świata – pełnego brutalności, tajemnic i pytań bez odpowiedzi. Myślę, że jeśli jeszcze kiedyś natrafię na jakąś powieść, na której okładce widnieć będzie nazwisko tego pisarza, to sięgnę po nią bez wahania.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Przemysław Sendziuk, „Święta Trójca”, Wydawnictwo Novae Res 2018



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat