Ach, jaki on był fantastyczny. Może bardzo męski, a może imponował pozycją, bo był kimś zawodowo ustawionym, może przyciągał sławą, którą się cieszył, a może po prostu był kopią ojca. Na pewno był idealny.
I nawet jego pierwszy raz, gdy podniósł tylko głos, zwyzywał, a może uderzył, dość szybko poszedł w zapomnienie, bo przecież przeprosił, bo jemu się to nie zdarza, bo to był jednostkowy wyskok, bo wręczył jakiś fantastyczny prezent. Przyszło przebaczenie. Ten raz i kolejny, bo ona go nadal kochała, i jeszcze kolejny, bo pojawiły się już dzieci i wstyd od kogoś takiego odchodzić, bo przecież rodziny się nie rozbija, i kolejny, bo już tyle lat upłynęło, a ona przestała reagować, chociaż coraz bardziej czuła się upokorzona.
Przemoc nie musi oznaczać przemocy fizycznej. Może być przemocą finansową, gdy partner zarabia dużo więcej, ale również gdy zmusza partnerkę, przepraszam, gdy ją prosi, aby zajęła się domem i dziećmi, a na resztę on zarobi. Tylko dość szybko się okazuje, że to „on zarobi” oznacza, że nie będą to pieniądze na nią. Na dzieci może owszem. Na dom tak, ale nie dla niej. A może wręcz przeciwnie, pozwoli jej pracować, ale będzie wymagać, aby ona ze swojej pensji utrzymywała przestronny dom, który on, pan biznesmen lub pan prezes, raczył wybudować, a teraz będzie ją rozliczał z każdej wydanej złotówki, jednocześnie ukrywając przed nią znaczną część swoich dochodów. Może przy okazji rozwodu okaże się, że on nie ma żadnych, nawet minimalnych dochodów, że mieszka u kochanki, a fakt, że kochanka mieszka w najdroższym apartamentowcu w Warszawie, nie będzie miał w sądzie żadnego znaczenia.
A może przemoc jest przemocą słowną? Gdy on jest znanym artystą i do pewnego momentu nawet ją kocha, ale wkrótce zacznie oskarżać o wszystkie niepowodzenia artystyczne, nawet o to, że to przez nią został w Polsce, podczas gdy mógł się rozwijać, rozkwitać gdzieś w innych krajach. Może każdego dnia coś mówi, nawet bez wyzwisk, co sprawia, że ona czuje się coraz gorzej. A on to powtarza. Nawet przy dzieciach. Zresztą może dzieci go nudzą, może uważa, że nie są jego. A może płaci prywatnemu detektywowi, aby ją na czymś przyłapał, bo chce się jej pozbyć ze swojego życia, ale tak, żeby to była jej „wina”.
Ta książka i przedstawione w niej historie pokazują, że przemoc może mieć różne odcienie. Przerażające jest to, że pokazane historie, oczywiście odpowiednio sfabularyzowane, aby ukryć tożsamość bohaterek, dotyczą „dobrych rodzin”. Przerażające jest to, że kobieta, która się skarży własnym rodzicom, że mąż ją pobił, słyszy od nich pytanie, co takiego zrobiła, że on to zrobił. Co. Ona. Zrobiła. Nic, żyła, była pod ręką, zadała pytanie, może niewystarczająco szybko zareagowała na coś.
Dużym atutem tej książki jest rzeczowa opinia psychologa, który ocenia każdy ze związków. Dzięki analizie można pewne zachowania szybciej odczytywać. Chociaż i sobie, i wam, drogie czytelniczki, życzę tylko samych najlepszych partnerów, którym daleko od przemocowości. Nawet tej w białych rękawiczkach, która pozornie nie zostawia śladów.
Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)
Joanna Racewicz, Kiara Ulli , „Sypiając z prezesem”, Wydawnictwo Purple Book, Warszawa 2023
Komentarze