Syrena jest dość popularną postacią w szeroko pojętej kulturze. Pojawiała się ona w mitach, baśniach (chociażby w „Małej syrence” H. Ch. Andersena), powieściach, filmach ( „Piraci z Karaibów”) czy animowanych produkcjach, wśród których prym wiedzie rudowłosa Arielka. Mnogość syrenich wizerunków ma jednak jakiś wspólny mianownik – wszystkie wabią śpiewem, są piękne, a ich urok sprawia, że mężczyźni zamieniają się w pożądliwe bestie.
Jonah Hancock jest kupcem; człowiekiem interesu, twardo stąpającym po ziemi. Niewiele oczekuje od życia. Chciałby dalej prowadzić swój biznes, zabezpieczyć finansowo swoją siostrzenicę i dożyć spokojnej starości. Pewnego wrześniowego wieczoru 1795 roku w domu kupca pojawia się kapitan Jones, który oznajmia, że sprzedał jego statek, aby kupić syrenę. Ta zaś, jak się okazuje, bardzo odbiega od wyobrażeń Hancocka: „ (…) jest brązowa i pomarszczona jak jabłko, które ktoś pozostawił na dnie beczki, albo jak zdechłe dawno temu szczury (…) To coś jest wielkości niemowlęcia (…) Głowę ma dużą, a zwinięte w piąstki dłonie przyciska do twarzy. Na tym jednak kończą się wszelkie podobieństwa. Żadne niemowlę nie ma bowiem straszliwych szponów, a krzywiąc się, nie obnaża ostrych i drobnych jak igły kłów. Przede wszystkim jednak żadne niemowlę nie ma rybiego ogona.”
Wiadomość o syrenie budzi sensację w Londynie, a Hancock wystawiając ją w jednej z gospód, odnosi spory sukces. Syrena wzbudza też zainteresowanie pani Chappell – właścicielki domu publicznego – która chce wypożyczyć ją na tydzień i urządzić na jej cześć wystawne przyjęcie. Zaproszony do grzesznego przybytku Hancock poznaje kurtyzanę Angelicę Neal. Między parą nawiązuje się dość nietypowy romans. Jak potoczą się ich losy?
Angelica i Hancock to bohaterowie, którzy, mogłoby się wydawać, są bardzo kontrastowi. Jednak to tylko pozory, gdyż w rzeczywistości niewiele różnią się od siebie. Oboje, mimo swojej powierzchowności, są w gruncie rzeczy dobrymi ludźmi; oboje są uzależnieni od czyichś kaprysów i wreszcie – oboje zostali boleśnie doświadczeni przez życie. Jednak w powieści jest mowa nie tylko o relacjach. „Syrena i Pani Hancock” to panorama społeczeństwa XVII wieku, która ukazuje bezwzględny świat ówczesnej finansjery; ubogich dziewcząt z ulicy i ekskluzywnych kurtyzan. Cała powieść wydaje się być jedna wielką metaforą, gdzie kluczową rolę gra tytułowa syrena. Kto nią tak naprawdę jest? Przekonajcie się sami.
Debiutancka powieść Imogen Hermes Gowar to wyśmienita literacka uczta. Klimat rodem z powieści Dickensa, miejsca i bohaterowie – z Jane Austen, a cała reszta to już zasługa autorki. Akcja płynie niespiesznie (co mi akurat bardzo odpowiadało); delikatnie podkręca rosnące napięcie i genialnie uwypukla atmosferę tajemniczości, która na wskroś przenika całą powieść.
Rewelacja. Ja w „Syrenie i Pani Hancock” zakochałam się od pierwszego wejrzenia (okładka jest również czarująca) i od pierwszego rozdziału. Cieszę się, że to właśnie tą książką rozpoczęłam rok 2019. Wierzę, że moje kolejne literackie zdobycze będą równie udane.
Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdias.pl)
Imogen Hermes Gowar, „Syrena i Pani Hancock”, Albatros, Warszawa, 2019 r.
Komentarze