Kahlen ma 19 lat i żyje dzięki Matce Ocean. Kiedy statek którym podróżowała tonął, miała tak silną chęć życia, że Ocean postanowiła ją ocalić, dając jej szansę wyboru – mogła albo umrzeć, albo zostać syreną. Decyzja o staniu się syreną sprawiła, że dla dziewczyny czas się zatrzymał – na 100 lat służby miała pozostać dziewiętnastolatką; wraz z trzema innymi syrenami mogła zwiedzać świat, uczyć się nowych rzeczy, patrzeć, jak wszystko wokół niej się zmienia, ale musiała milczeć. Jej głos bowiem, podobnie jak jej sióstr, sprawiał, że ludzie szaleli, chcieli biec do najbliższego źródła wody i się topić – właśnie śmiercią tych ludzi żywiła się Matka Ocean, więc co jakiś czas wzywała ona do siebie syreny, by wspólnym śpiewem wabiły nieostrożnych marynarzy i zatapiały statki.
Każda z dziewcząt-syren znalazła sobie zajęcie, jakąś pasję, której mogła poświęcić czas – Aisling izolowała się od pozostałych, pływając po świecie, Miaka oddała się sztuce, tworząc arcydzieła, Elizabeth wykorzystywała czas na szaleństwa, ale Kahlen nie umiała znaleźć czegoś, co zajęłoby ją na dłużej. Cały czas marzyła o jednym – o wielkiej, wspaniałej miłości, o idealnym chłopaku, z którym mogłaby sobie ułożyć życie. Kiedy na kilkanaście lat przed końcem służby przypadkiem poznaje Akinlego, wie, że nie może sobie pozwolić na znajomość z nim – dla obojga byłoby to niebezpieczne. Serce jednak nie wybiera… Czy Kahlen uda się pójść za głosem serca, nie krzywdząc nikogo?
Autorka popularnej serii młodzieżowej „Rywalki” – Kiera Cass, wraca z kolejną propozycją dla młodszych czytelników. „Syrena” to dobrze napisana, nienachalnie mądra historia; fikcyjny świat, w którym syreny istnieją i do tego mają możliwość życia między zwykłymi ludźmi staje się tłem dla ujmującej, ciepłej, a jednocześnie wręcz rozdzierającej historii miłosnej. Kiera Cass pokazuje, że relacja między dwojgiem ludzi nie zawsze jest prosta i usłana różami, nie zawsze kończy się happy endem, ale robi to w bardzo delikatny sposób, nie przytłaczając formy treścią. „Syrena” nie jest jednak tylko historią o miłości – z każdą z postaci syren wiążą się jakieś wartości przez nią wyznawane, każda trafiła do służby u Matki Ocean z różnych powodów – stopniowe poznawanie ich z biegiem lektury rozwija wachlarz różnych emocji, sytuacji życiowych i problemów, a sama relacja Kahlen z Matką Ocean – burzliwa, prowadząca od nienawiści do miłości i z powrotem - została cudownie rozpisana i śledzi się ją z dużą przyjemnością.
Chociaż książka skierowana jest raczej do młodszych czytelników, pokolenia „Igrzysk Śmierci” i „Darów Anioła”, to i tym starszym powinna się spodobać ta przyjemna odskocznia w magiczny świat syren.
Ewa Mędrzecka
(ewa.medrzecka@dlalejdis.pl)
„Syrena”, Kiera Cass. Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2016
Komentarze