Misjonarz to połączenie miłości do Boga i drugiego człowieka. Dobroci serca i przeświadczenia o możliwości ofiarowania czegoś drugiemu człowiekowi. To właśnie na ich pracy, ale i powołaniu, skupił się duchowny, dziennikarz i publicysta – Kazimierz Sowa. I to właśnie z nich uczynił bohaterów swojej książki pt. „Szaleńcy Pana Boga”. Publikacja ta jest opowieścią o niezwykłych historiach przeciętych Polaków, którzy zdecydowali się na misje. Jak podkreśla sam autor: „niemal każda historia życia misjonarza to gotowy scenariusz filmu sensacyjnego”. Trzeba przyznać, że te słowa są prawdziwe. Bohaterowie narażają swoje życie i zdrowie, aby wypełniać swoje powołanie do pracy na rzecz potrzebujących. Bohaterowie „Szaleńców Pana Boga” to nie tylko osoby duchowne, ale i świeckie. Kobiety i mężczyźni, starsi i młodsi. Wyruszają do amazońskiej dżungli, ale i do afrykańskiego buszu. Wszędzie tam, gdzie ich praca jest potrzebna i przynosi obfite owoce. Codziennie walczą z biedą i niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi. Wszystko po to, aby zdobyć dla lokalnej społeczności pożywienie i picie. Po to, aby ludność ta mogła przetrwać. Przyjmują rolę nauczycieli, lekarzy, ale i duchownych przewodników.
Książka Kazimierza Sowy przypomina nieco relację podróżniczą. Autor odwiedza bowiem opisywane miejsca i opisuje wszystko, co widzi. Nie jest to zatem jedynie opis relacji misjonarzy, ale również obserwowanie ich codziennej pracy. Książka ta wywołała we mnie refleksję nad własną motywacją i umiejętnością wykorzystywania czasu. Czy jestem zdolna do zrobienia czegoś dla drugiego człowieka? Jak wielką siłę i odwagę trzeba mieć w sobie, aby poświęcić tak wiele w imię pracy dla drugiego człowieka? Te pytania nie opuszczały mnie do ostatniego zdania „Szaleńców Pana Boga”.
Publikacja ta przełamuje wizerunek osób duchownych, które jedynie powiększają swoje majątki, a czasem nawet nie mają ochoty na wysłuchanie głosu wiernych. Opisywani misjonarze chcą być blisko ludzi i ich problemów. Chcą pomagać i dawać z siebie wszystko. Dziś taka prawdziwa misja nie jest już często spotykana. Książka ta nie skupia się na religijności. Ukazuje miłość do drugiego człowieka, ale i problemy z jakimi muszą mierzyć się każdego dnia ludzie mieszkający chociażby w krajach Trzeciego Świata.
„Szaleńców Pana Boga” czyta się jednym tchem. Niemal połykając kolejne historie, za każdym razem byłam pod olbrzymim wrażeniem. Kazimierz Sowa nie stosuje tonu patetycznego, a wręcz przeciwnie. Pokazuje, że to co robią polscy misjonarze jest zupełnie naturalne i wypływa z potrzeby serca. Książka ta wzbudza w czytelniku liczne emocje i na pewno nie jest się łatwo od niej oderwać czy bezrefleksyjnie odłożyć na półkę. Zapewne jeszcze długo po przeczytaniu będzie tkwiła w głowie.
Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)
Kazimierz Sowa, Szaleńcy Pana Boga, Wydawnictwo Świat Książki, warszawa 2015
Komentarze