Zastanawialiście się kiedyś, z czego dokładnie powinna składać się dobra książka? Z wciągającej historii i złożonych bohaterów? A może z wielkich emocji, wzruszeń i zwrotów akcji? Jedno jest pewne – dobra książka musi być przede wszystkim inna od wszystkich pozostałych. Czy powieść Wioletty Piaseckiej spełnia to wymaganie?
Odpowiedź na to pytanie ukryte jest w krótkiej opowieści o samotnej matce, która dostaje szansę od losu i wyjeżdża do magicznego miasta Paryża, gdzie spotyka miłość swojego życia oraz natchnienie do spełnienia największych marzeń. Brzmi znajomo? Niestety tak – to historia jak wiele innych, banalna, niezaskakująca i przede wszystkim dość prosto opisana.
Autorka kreuje mało skomplikowaną, szablonową bohaterkę z przeżyciami i pragnieniami, przypominającymi te dotykające jej poprzedniczki. Pojawiający się na jej drodze rycerz na białym koniu to również nikt oryginalny, a sama historia zaczyna się, rozwija i kończy zbyt przewidywalnie. I chociaż sam pomysł mógłby posłużyć podniesieniu na duchu kobiet, które znalazły się w podobnej sytuacji oraz wlaniu w nie nadziei na zmianę ich losu, to jednak „Szalone noce w Paryżu” nie niosą ze sobą tak wartościowego przekazu.
Co więcej w samej fabule pojawia się również kilka nieścisłości – początkowo dowiadujemy się, że spełnieniem marzeń Inki jest praca w agencji reklamowej, dzięki której dostaje szansę na szkolenie w wielkim mieście, jednak wraz z rozwojem wydarzeń okazuje się, że prawdziwym marzeniem bohaterki jest prowadzenie własnego salonu z jej autorskimi kreacjami. Kobieta zmienną jest, jednak w tym przypadku doszło do niewielkiego zamieszania w kreacji bohaterki.
Całą powieść czyta się niezwykle szybko, ale i trudno – męczą prozaiczne dialogi i banalne opisy uczuć, a także irytujące zachowanie bohaterów. Lektura nie porusza, nie zostaje na długo w pamięci i przede wszystkim nie skłania do refleksji – a to jedno z najbardziej istotnych zadań wartościowej literatury.
Może to lektura dla czytelników, którzy nie lubią porywów serca, głębokich emocji i zwrotów akcji, a cieszy ich łatwa w odbiorze fabuła i słodkie zakończenie? A może to przypomnienie, że po setkach podobnych powieści obecnych na rynku, nadszedł czas na całkowicie nowe, jeszcze nieopisane historie?
Aleksandra Kowal
(aleksandra.kowal@dlalejdis.pl)
Wioletta Piasecka, „Szalone noce w Paryżu”, Skarpa Warszawska, Warszawa 2024
Komentarze