Szczęście w twoich oczach – recenzja

Recenzja książki „Szczęście w twoich oczach”.
Po każdej tragedii trzeba umieć się podnieść i odpowiedzieć na pytania, jak dalej żyć i dlaczego to się stało.

Los krzyżuje drogi dwóch zupełnie różnych od siebie kobiet – Isabelle, poukładanej, spokojnej fotografki oraz April – spontanicznej, nieprzewidywalnej mamy chorego na astmę Sama. Obie w pewnym momencie swojego życia uciekają z domu – pierwsza czyni to jeszcze za młodu, gdy jako szesnastolatka zakochuje się w Luke’u, natomiast dla drugiej drobna kłótnia z mężem staje się niejako pretekstem, by opuścić dom i wyjechać. Obie chcą zacząć nowe życie z dala od swoich mężów. Ich ścieżki spotykają się w mglisty wieczór na jednej z mało uczęszczanych dróg. Tragiczny wypadek, którego świadkiem jest mały Sam, syn April, powoduje lawinę wydarzeń. Historia rozpoczyna się od tragedii, ale dalsza fabuła jest jakby zaburzona – czytelnik najpierw poznaje skutki, potem dopiero przyczyny wypadku. Im bliżej końca, tym wyraźniej zarysowany jest wątek miłosny – w powieści pojawia się para, której istnienie ciężko byłoby przewidzieć na początku historii.

Bohaterki ewoluują na kolejnych kartach książki i, choć przemiana Isabelle sprawia, że zaczęłam darzyć ją sympatią, tak April z każdym kolejnym akapitem coraz bardziej mnie irytuje – jej szaleńcza chęć bycia w centrum uwagi i potrzeba miłości sprawia, że z trudem brnęłam przez kolejne strony. Tragedia, wokół której osnuta jest akcja, kładzie się cieniem na przyszłości zarówno rodziny April – Charliem i Samie, jak i na Isabelle. Ale o ile zrozumiałe jest przedstawienie w powieści pustki po stracie ukochanej osoby czy dramatu sprawcy, tak nie jestem w stanie pojąć, dlaczego temat został potraktowany tak płytko, czemu nie ukazano innych emocji bohaterów, z jakiego powodu autorka od razu próbuje uwikłać ich w nowe związki i relacje.

Przez powieść Caroline Leavitt nie jest łatwo przebrnąć, powiedziałabym, że czytelnika czeka ciężka przeprawa. I to wcale nie dlatego, że poruszony temat śmierci jest trudny, a dlatego, że postaci są do bólu płaskie i papierowe, nawet wątek miłosny daje wrażenie wymuszonego i sztucznego. Brakuje płynności w dialogach, rozróżnienia między postaciami – dziecko mówi głosem kilka razy starszego ojca, przyjaciółki udzielają najgorszych możliwych rad. Wszystkie dorosłe postaci skonstruowane są na podobnej zasadzie – brakuje im charakteru, zdecydowania, są nijakie.

Zobaczyłam piękną szatę graficzną i myślałam, że „Szczęście w twoich oczach” Caroline Leavitt będzie cudowną, mądrą, ale zarazem lekką historią; dodatkowo ucieszyłam się z krótkiej recenzji jednej z moich ulubionych pisarek, Jodi Picoult, na okładce. Niestety, wnętrze mnie rozczarowało i utwierdziło w przekonaniu, że nie powinno oceniać się książki po okładce.

Ewa Mędrzecka
(ewa.medrzecka@dlalejdis.pl)

Caroline Leavitt, „Szczęście w twoich oczach”, Warszawa, Świat Książki, 2013



Komentarze




Newsletter

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat