Stary, pożółkły zielnik denatki skrywa sekrety, które wykraczają daleko poza tradycyjne zielarstwo, wprowadzając bohatera w wymiar trudny do racjonalnego wyjaśnienia. W tym samym czasie na jego drodze staje Oskar – chłopak pracujący w lokalnej kwiaciarni. Ta znajomość staje się iskrą, która rozpala w Tomku odwagę do zmierzenia się z emocjami tłumionymi przez lata.
Muszę przyznać, że jestem miło zaskoczona tą lekturą. Sięgając po nią, miałam zupełnie inne oczekiwania, tymczasem Marcin Firmanty z niezwykłą dojrzałością wkracza na teren trudnych tematów. Doceniam autora za wrażliwość, z jaką podchodzi do kwestii odrzucenia, braku zrozumienia w rodzinie oraz skomplikowanego procesu poszukiwania własnej tożsamości. Pisarz nie ucieka od bolesnych prawd, lecz przygląda im się z bliska, analizując mechanizmy ludzkich relacji w skali mikro – dokładnie tak, jakbyśmy badali pod lupą pojedyncze komórki społecznego organizmu.
Historia Tomka i Oskara pokazuje, że największe przełomy w naszym życiu rzadko dzieją się w blasku fleszy czy pośród wielkich uniesień. Najważniejsze słowa, najgłębsze prawdy i przełomowe emocje wypowiada się przecież szeptem. To piękna, wielowymiarowa opowieść o tym, że ucieczka rzadko przynosi ukojenie, a miejsce, przed którym tak usilnie próbujemy uciec, w ostatecznym rozrachunku może okazać się jedyną przestrzenią, w której wreszcie odważymy się być w pełni sobą.
Daria Konieczna
Marcin Firmanty, „Szeptem o nas”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2026.
Komentarze