Jest to historia prowadzona na dwóch płaszczyznach czasowych, dzięki czemu wydarzenia z przeszłości stopniowo zaczynają łączyć się z teraźniejszością. Początkowo można odnieść wrażenie, że są to dwie zupełnie różne historie, jednak z czasem kolejne elementy zaczynają do siebie pasować. Właśnie ten sposób prowadzenia fabuły najbardziej przypadł mi do gustu, ponieważ przez dużą część książki towarzyszyło mi pytanie, co tak naprawdę wydarzyło się wiele lat wcześniej.
Historia rozpoczyna się na Mazowszu, gdzie Aniela Okszańska poznaje Georga von Strasberga. Ich uczucie pojawia się w bardzo trudnym momencie, ponieważ nad światem zaczyna gromadzić się widmo wojny. Początkowo ich relacja może wydawać się zwyczajną historią miłosną, jednak sytuacja polityczna i wydarzenia związane z II wojną światową sprawiają, że uczucie bohaterów zostaje wystawione na ogromną próbę. Szczególnie interesujące było dla mnie to, że autorka nie pokazuje wojny wyłącznie poprzez wielkie wydarzenia historyczne. Pokazuje ją również z perspektywy pojedynczych ludzi, którzy muszą podejmować trudne decyzje i żyć z konsekwencjami swoich wyborów.
Losy Anieli i Georga są pełne niepewności. Ich miłość musi funkcjonować w świecie, w którym trudno jest przewidzieć, co wydarzy się następnego dnia. Pojawia się strach, brak informacji oraz konieczność dokonywania wyborów, których w normalnych warunkach prawdopodobnie żadne z nich nie musiałoby podejmować. Szczególnie zapadł mi w pamięć motyw zaginięcia Georga. Kiedy mężczyzna znika bez śladu, pozostaje wiele pytań, a odpowiedzi na nie trzeba szukać dopiero wiele lat później.
I właśnie wtedy historia przenosi się do czasów współczesnych. Piotr Okszański znajduje w rodzinnym albumie zdjęcie mężczyzny w mundurze SS, który jest niezwykle podobny do niego samego. To jedno zdjęcie staje się początkiem poszukiwań. Piotr razem ze swoją narzeczoną Barbarą zaczyna interesować się historią własnej rodziny i próbuje dowiedzieć się, kim był człowiek przedstawiony na fotografii. Z pozoru może wydawać się, że chodzi tylko o znalezienie odpowiedzi na pytanie dotyczące jednego zdjęcia. Z czasem okazuje się jednak, że za fotografią kryje się znacznie bardziej skomplikowana historia.
Podobało mi się, że Piotr nie otrzymuje odpowiedzi od razu. Razem z nim odkrywamy kolejne informacje, a każde nowe odkrycie sprawia, że na wcześniejsze wydarzenia można spojrzeć z innej perspektywy. Poszukiwania prowadzą bohaterów przez mazowieckie miejscowości, Berlin oraz Londyn. Dzięki temu książka nie ogranicza się do jednej przestrzeni i ma w sobie trochę charakteru powieści śledczej. Nie chodzi tutaj oczywiście o typowe śledztwo kryminalne, ale o próbę odnalezienia prawdy ukrytej w historii rodziny.
Najbardziej zainteresował mnie właśnie motyw rodzinnych sekretów. Myślę, że wiele osób może zastanawiać się nad tym, ile tak naprawdę wiemy o własnych przodkach. Czasami znamy podstawowe informacje o dziadkach czy pradziadkach, ale nie mamy pojęcia, jakie decyzje podejmowali oni w najtrudniejszych momentach swojego życia. W „Szeptach gwiazd” przeszłość nie jest czymś zamkniętym i zapomnianym. Wraca po wielu latach i wpływa na życie kolejnego pokolenia.
Bardzo ciekawy jest również kontrast pomiędzy Anielą i Georgiem a Piotrem i Barbarą. Pierwsza para żyje w czasach wojny i musi walczyć przede wszystkim o przetrwanie oraz swoje uczucia. Druga para żyje wiele lat później i może swobodnie poszukiwać informacji, podróżować i zadawać pytania, których wcześniej nikt nie mógł lub nie chciał zadawać. Mimo ogromnej różnicy czasu łączy ich jednak potrzeba poznania prawdy.
W książce ważną rolę odgrywa również milczenie. Niektóre kwestie przez lata nie zostają wypowiedziane, ponieważ są zbyt bolesne, niewygodne albo trudne do zaakceptowania. To właśnie milczenie poprzednich pokoleń sprawia, że Piotr musi samodzielnie odkrywać kolejne elementy historii. Uważam, że jest to jeden z ciekawszych motywów powieści, ponieważ pokazuje, że sekret może zostać ukryty na wiele lat, ale niekoniecznie oznacza to, że przestaje mieć znaczenie.
Styl Aleksandry Brody przypadł mi do gustu przede wszystkim ze względu na spokojny i emocjonalny sposób prowadzenia historii. Autorka nie próbuje cały czas przyspieszać akcji. W niektórych momentach pozwala czytelnikowi zatrzymać się przy bohaterach i ich przeżyciach. Dzięki temu książka ma dość nostalgiczny charakter. Szczególnie dobrze pasowało to do wojennej części historii, w której atmosfera niepewności i oczekiwania jest bardzo ważna.
Nie oznacza to jednak, że książka jest pozbawiona słabszych momentów. Momentami akcja rozwijała się dla mnie trochę zbyt spokojnie i miałam ochotę szybciej poznać odpowiedzi na najważniejsze pytania. Niektóre fragmenty mogłyby być również nieco krótsze. Z drugiej strony rozumiem, dlaczego autorka zdecydowała się na takie tempo. Historia opiera się przede wszystkim na emocjach, relacjach między bohaterami oraz stopniowym odkrywaniu przeszłości, dlatego bardzo szybka akcja mogłaby odebrać jej część klimatu.
Uważam, że „Szepty gwiazd” to dobra propozycja dla osób, które lubią powieści obyczajowe z historycznym tłem, rodzinne tajemnice oraz historie, w których współczesność przeplata się z przeszłością. Książka nie jest typowym romansem ani typową powieścią wojenną. Łączy kilka gatunków i dzięki temu może zainteresować różne osoby. Mnie najbardziej przekonał motyw odkrywania rodzinnej historii, ponieważ sprawiał, że chciałam poznawać kolejne elementy układanki.
Po zakończeniu lektury miałam poczucie, że była to przede wszystkim opowieść o tym, jak ważna jest prawda. Czasami może być trudna, bolesna i zupełnie inna od tego, czego się spodziewaliśmy, ale jej poznanie pozwala lepiej zrozumieć własną historię. „Szepty gwiazd” przypominają również, że ludzie odchodzą, ale ich historie mogą przetrwać znacznie dłużej. Czas może zabrać wiele rzeczy, jednak nie zawsze potrafi wymazać wspomnienia i uczucia.
Książkę poleciłabym przede wszystkim osobom, które lubią spokojniejsze, emocjonalne historie, w których oprócz samej fabuły ważne są relacje między bohaterami i atmosfera. „Szepty gwiazd” nie są książką, którą czyta się wyłącznie dla szybkiej akcji. Jej największą wartością jest stopniowe odkrywanie przeszłości i emocje, które pojawiają się wraz z kolejnymi informacjami. Moim zdaniem jest to historia, która po przeczytaniu zostawia czytelnika z refleksją nad tym, jak wiele może zmienić jedna decyzja i jak długo jej konsekwencje mogą być odczuwalne.
Julia Wierczyńska
Aleksandra Broda, „Szepty gwiazd”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2026.
Komentarze