"Szkarłatna głębia" - recenzja

Recenzja książki "Szkarłatna głębia".
Niezłomny Christian Abell znów tropi przestępców, ale tym razem przeciwnik jest wyjątkowo bezwzględny.

To już kolejne spotkanie z Christianem Abellem, który przenikliwością umysłu zawstydza swoich przeciwników. A wszystko zaczyna się od bestialskiego morderstwa Wima Oxelrode, starszego gminy mennonickiej na Mierzei Wiślanej. Ta zbrodnia porusza lawinę nieprzewidzianych zdarzeń. Odkryte zostają tajemnice przeszłości, a nasz bohater przekonuje się, że nikomu nie można ufać.

Krzysztof Bochus fantastycznie tworzy klimat powieści, odmalowując dość dokładnie realia niemieckiego Elbląga czy Fromborka. Mieszkańcy tamtych okolic z pewnością znajdą w tej książce kilka „smaczków” i ciekawostek, które nadadzą tym terenom ciekawy rys. Autor skrzętnie ukazuje czytelnikowi hermetyczną społeczność mennonicką – ich nieufność, obawy, uprzedzenia, stereotypy. Rodzący się nazizm wkracza w życie mieszkańców, zatruwając ich dusze i umysły. Żądza posiadania ogarnia społeczeństwo. Czy jest jeszcze ktoś, kogo nie można przekupić?

Tym jedynym może okazać się Christian Abell, ale czy on także w momencie zagrożenia nie ulegnie pokusie? Nasz bohater zdążył już wrogo nastawić do siebie wysoko postawionych urzędników. Jego jedynym orężem i tarczą jest skuteczność w rozwiązywaniu spraw. Na szczęście Krzysztof Bochus nie uczynił z radcy Abella postaci krystalicznej. Nie są mu obce przemoc, szantaż, groźba, blef, kłamstwo, zdrada, choć trzeba przyznać, że z reguły środki te wykorzystywane są w dobrym celu. Arogancja także nie przysparza mu przyjaciół, choć wachmistrz Kukulka zawsze stoi za przyjacielem murem.

„Szkarłatna głębia” to książka, w której akcja toczy się dość mozolnie, ale to właśnie jej zaleta. Dzięki tej powolnej narracji mamy szansę chłonąć lodowaty klimat Mierzei Wiślanej, poczuć alienację społeczności mennonickiej, a nawet docenić wartość bursztynu. Razem z radcą kryminalnym odkrywamy kolejne elementy układanki, by w końcu zobaczyć ją w całości. Postacie i miejsca istniejące w rzeczywistości mieszają się tu z fikcyjnymi bohaterami. Detale historyczne, dbałość o język, wyraziste postacie drugoplanowe, dopracowana intryga sprawiają, że „Szkarłatną głębię” czyta się z przyjemnością. Władza, miłość i pieniądze rządzą światem i często stają się motywem zbrodni i nie inaczej będzie w tym przypadku. Mam nadzieję, że nie jest to moje ostatnie spotkanie z Christianem Abellem, bo  polubiłam tego jegomościa w modnym płaszczu.

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Krzysztof Bochus, "Szkarłatna głębia", Warszawa, MUZA SA, 2018



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat