„Szklane skrzydła motyla” – recenzja

Recenzja książki „Szklane skrzydła motyla”.
Brutalne morderstwa w zalanej deszczem Kopenhadze.

Kiedy o 5 rano nastoletni roznosiciel gazet rozpoczyna kolejny dzień pracy, nie spodziewa się, że przybierze on tak makabryczny obrót. Chłopak odkrywa w miejskiej fontannie nagie, okaleczone ciało kobiety. Policja ustala, że denatce upuszczono krew, tworząc nacięcia przy pomocy tajemniczego przyrządu. W przeciągu dwóch dni pojawiają się kolejne, oszpecone w identyczny sposób, zwłoki. Wydaje się, że kluczem do rozwikłania zagadki jest zamknięty przed laty ośrodek terapeutyczny o nazwie „Motyl”. Oficjalne śledztwo prowadzi Jeppe Kørner, a nieoficjalne jego była partnerka, teoretycznie przebywająca na urlopie macierzyńskim, ale praktycznie niepotrafiąca usiedzieć w miejscu Anette Werner.

„Szklane skrzydła motyla” to moja pierwsza styczność z wyżej wymienionymi postaciami i w ogóle twórczością Katrine Engberg, ale nie sposób nie wyczuć tu typowego dla pisarzy skandynawskich mocnego akcentu na problematykę społeczną, w tym przypadku chodzi o zaniedbania i nadużycia związane z leczeniem młodych osób chorych psychicznie. Chociaż wątek kryminalny gra od początku do końca pierwsze skrzypce, autorka podejmuje również tematykę starości, samotności, wątpliwości związanych z późnym, nieplanowanym macierzyństwem, bezdomności i depresji.

Wychodzi z tego całkiem zgrabna, wielowątkowa, ale nieprzegadana opowieść. Bohaterowie dają się lubić, mimo, iż czasem przesadzają w odczytywaniu sygnałów o podtekście erotycznym tam, gdzie ich z pewnością nie ma. Intryga nie mrozi może krwi w żyłach, ale jest sprawnie poprowadzona i wciąga odbiorcę na tyle, aby przymknąć oko na kwestie naciągające prawa logiki. Dodajmy do tego nietypowe narzędzie zbrodni (o dziwo najtrafniejsze zdjęcie przekserowało mnie do oferty sprzedaży(!) na popularnym krajowym serwisie) oraz klimat przesiąkniętej smutkiem i ulewami stolicy Danii, a otrzymamy porządną porcję niezobowiązującej rozrywki w sam raz na jeden jesienny wieczór lub noc.

„Szklane skrzydła motyla” Katrine Engberg polecam fanom kryminałów zaangażowanych społecznie, którzy oprócz pogoni za mordercą oczekują od swej lektury czegoś więcej. Mimo iż jest to drugi tom cyklu o Jeppe Kørnerze, autorka zadbała, aby nowi czytelnicy nie mieli poczucia wrzucenia na głęboką wodę. Dzięki zgrabnej narracji wszystko, co powinniśmy na tym etapie wiedzieć o postaciach, jest nam wyłożone bez zbędnych uników i przemilczeń.

Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)

Katrine Engberg, „Szklane skrzydła motyla”, Poznań, Wydawnictwo Zyska i S-ka, 2020 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat