Światem rządzą pieniądze. To jedno zdanie mogłoby podsumować całą książkę Bena Goldacre'a. Dla gigantycznych firm, często kontrolujących znaczną część rynku, nie ma świętości. Firmy farmaceutyczne nie są tu niestety wyjątkiem. Zdrowie nie przynosi zysku, więc powszechną praktyką jest np. wymyślanie schorzeń i chorób po to, aby następnie zaproponować lek, który w cudowny sposób ma nas przed nimi ochronić. Zakwaszenia organizmu czy syndrom niespokojnych nóg są jednymi z najpopularniejszych przykładów.
Łatwy dostęp do informacji powinien ułatwić nam poruszanie się po gąszczu niekiedy sprzecznych przekazów. Okazuje się jednak, że czyni nas on jeszcze bardziej bezbronnymi. I tu, niczym rycerz na białym koniu, nadciąga Ben Goldacre, aby ujawniać fałsz, pokazywać zakłamanie i manipulacje tych, którzy mieli chronić nasze zdrowie.
Jak wyglądają badania kliniczne? W jaki sposób lek trafia na półkę w aptece? Czy wszyscy dietetycy działają mając na uwadze nasze dobro? Czy koncerny kosmetyczne wywiązują się ze swoich obietnic składanych użytkownikom? Autor „Szkodliwej medycyny” podąża tą ścieżką, demaskując po drodze wszystko to, co może budzić uzasadnione wątpliwości. Czy przy tym wszystkim jest książką tendencyjną? Być może trochę treści zostały dobrane tak, by pokazać nam tę jedną, „czarną” stronę medalu. Trudno mi jest jednak obwiniać za to autora. Właśnie na tym przecież skupił całą swoją uwagę, realizuje po prostu obrany kierunek. Do czytelnika więc należy decyzja, co zrobi z uzyskaną wiedzą.
To, co się obecnie dzieje, może słusznie przerażać. Ludzie popadają w skrajności. Po przeczytaniu tej książki mniej zadziwia mnie to, jak wielu zwolenników zyskuje ruch antyszczepionkowy. Tracimy instynkt przetrwania, nie wiedząc, komu można zaufać.
Dobrze, że „Szkodliwa medycyna” trafiła do polskich czytelników. To książka, która pomaga otworzyć oczy na oszustwa, jakich możemy być ofiarami. Jednocześnie jednak odbiera wiarę w tych, których do tej pory mogliśmy uważać za autorytety. Niebezpiecznie jest być zbyt blisko którejkolwiek granicy.
Z pewnością wart docenienia jest fakt, że autor nie owija w tej książce niczego w bawełnę. Prosto i dosadnie dzieli się z nami swoją wiedzą, wynikami śledztwa. Robi to w bardzo przystępny i niepozbawiony ironii sposób. To dodatkowo czyni tę lekturę wciągającą. Czytając „Szkodliwą medycynę” można dostrzec przede wszystkim cenne wskazówki, pomagające w samodzielnej interpretacji faktów. Ben Goldacre nie może nam bowiem towarzyszyć zawsze.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Ben Goldacre „Szkodliwa medycyna”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2019
Komentarze