Magdalena Witkiewicz jest znana wielbicielkom kobiecej literatury. W połowie sierpnia ukazała się reedycja dwóch jej powieści zabrana w jedną książkę. „Szkoła Żon” i „Pensjonat Marzeń” po raz kolejny mogą zagościć na półkach Polek i zdecydowanie powinny.
Głównymi bohaterkami „Szkoły Żon & Pensjonatu Marzeń” są cztery kobiety. Julia - świeżo po rozwodzie. Jadwiga - pięćdziesięciolatka, zdradzana przez męża. Marta - żona i mama dwójki dzieci. Michalina - młodziutka dziewczyna, która w zasadzie dba tylko o zaspokajanie potrzeb swojego chłopaka.
Każda z nich ma za sobą inne przejścia, każda ma swoje problemy. Zrządzeniem losu wszystkie cztery spotykają się w mazurskim pięknym dworku „Szkoła Żon”. Właściwie żadna z nich nie wie, czego po przybyciu się spodziewać, w co się tak właściwie wpakowały. Wiedzą tylko, że kilka najbliższych tygodni jest czasem dla nich, na odnalezienie swojej kobiecości, odkrycie swoich potrzeb i rozwinięcie w siebie umiejętności dbania o nie i siebie samą.
Czas spędzony w Szkole Żon pozwala im się poznać, z dnia na dzień coraz bardziej się ze sobą zaprzyjaźniają. Zaczynają też inaczej patrzeć na siebie i swoje życie. W sumie mogę nawet powiedzieć, że chodź dorosłe, poniekąd każda z nich właśnie w tym miejscu dorasta jeszcze mocniej.
W drugiej części powieści „Pensjonat Marzeń” poznajemy ich dalsze losy po opuszczeniu Szkoły Żon. Widać jak mocno się zmieniły, jak bardzo wszystkie próbują siebie stawiać na pierwszym miejscu. W końcu zaczynają też walczyć o swoje marzenia.
Wydanie obu części w jednym tomie było według mnie strzałem w dziesiątkę, bo książkę czyta się po prostu jakby była jedną. Nawet nie przypuszczałam, że tak szybko wciągnę się w losy bohaterek. Pani Magdalena jak zwykle ma dar takiego opowiadania historii, jakby siedziała obok i mówiła: „wiesz miałam kiedyś takie cztery znajome….”. Miejscami jest to historia obyczajowa, romans, miejscami jest śmiesznie i słodko. To taki przekrój przez różne typy damsko-męskich związków, który nawet pozwala zastanowić się czytelniczce nad jej własnym. A może jestem jak Marta? Może mam te same problemy, co Jadwiga?
Jest też zdecydowanie erotycznie, bo scen sexu w powieści jest dużo. Nic wulgarnego, nic wyuzdanego, kilka razy pada słowo na „p” określające męskiego członka (to należałoby dodać, dla co bardziej pruderyjnych czytelników). Niestety nic nie poradzę, że na hasło „jej wilgotna muszelka” wybuchałam śmiechem. Ale zdaje mi się, że taki był zamysł. To miała być pogodna, pozytywna lektura z elementami erotycznymi. Panowie mieli zawsze najpierw myśleć o zaspokajaniu swoich wybranek, a dopiero później o sobie. A Panie, Panie miały odnajdować szczęście. Nie bez powodu autorka książkę zadedykowała „Kobietom. By zawsze miały siły otworzyć drzwi, za którymi stoi nieśmiałe Szczęście.”
Gdy nadejdzie jesienna chandra, będzie szaro, buro i ponuro te dwa tomiszcza rozgonią każdą niepogodę. „Szkoła Żon & Pensjonat Marzeń” są idealne na zbliżającą się porę roku. Ciepła, przyjemna lektura, trochę seksualnej pikanterii, która tylko dodaje smaczku, to coś, po co sięgnąć powinna nie jedna kobieta. Ba, uważam, że spokojnie lekturę można by podsunąć Panom, może jako podręcznik ;-)
Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)
Magdalena Witkiewicz, Szkoła Żon & Pensjonat Marzeń, Wydawnictwo Filia, Poznań 2016.
Komentarze