„Szóstka” - recenzja

Recenzja książki „Szóstka”.
Kryminał i fantastyka. Człowiek i nadczłowiek. Dom i adopcja. Emocje i czytanie w myślach. Ciekawe połączenia? Sprawdźmy zatem czym jest Szóstka, kolejna książka Erici Spindler.

Na dzień dobry ocenię książkę po okładce. Biała, w miękkiej oprawie, okalająca co najmniej 300 stron, w centrycznym miejscu przedstawia liczbę 6. Cyfra jest poszarpana, jakby niepełna, z powyłamywanymi brzegami niczym odłamkami szkła. Mam zacząć się bać?

Książka jest thrillerem paranormalnym, więc możecie zacząć czuć sympatyczny niepokój. Połączenie kryminału i fantastyki może być ciekawym połączeniem. W mojej ocenie tak też się stało. Wątek kryminalny opiera się na naruszeniach miru domowego przez zgraję nastolatków. Niszczą to, co stanie im na drodze, jednak nikogo znacząco nie krzywdzą ani nic nie kradną. Ciśnienie zaczyna rosnąć, gdy dowiadujemy się, że serię napaści łączy jedna rzecz: atakowane są rodziny adopcyjne. Sprawę prowadzi detektyw Micki Dare. Partneruje jej Zach Harris, który posiada dar. Tak, dar. Jest nim empatia wyższego szczebla, czyli umiejętność wyczuwania emocji, czytania myśli i wspomnień. Czy nie przypomina Wam to trochę serialu „Lucyfer”? Mi trochę tak i dlatego podchodzę do pewnych wątków trochę sceptycznie, co nie zmienia faktu, że książka jest fajnie napisana, bogata w dialogi i po prostu dobrze się ją czyta.

Szóstka to kolejna część z serii Strażnicy światła. Poprzedza ją, jak łatwo można się domyślić, Siódemka. Godna polecenia dla fanów lekkiego dreszczyku i fantastyki.

Klaudia Rogaczewska
(klaudia.rogaczewska@dlalejdis.pl)

Erica Spindler, 6, Edipresse 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat